Warto przeczytać

„Internat”

Serhij Żadan

Chociaż nie jest to napisane bezpośrednio w tekście, akcja powieści toczy się podczas wojny w Donbasie, kiedy w 2014 r. Rosja po raz kolejny w historii zaatakowała Ukrainę. Główny bohater, Pasza, jest nauczycielem w szkole podstawowej. Na prośbę swojego ojca postanawia przywieźć do domu siostrzeńca, który znajduje się na terenach objętych działaniami zbrojnymi. Jego podróż przypomina postapokaliptyczną wędrówkę po terenach objętych wysokim ryzykiem nagłej utraty życia. Wszędzie widoczna jest śmierć, ludzie pochowani są w bunkrach i piwnicach, wokół biegają chmary wygłodniałych psów, a po ulicach jeżdżą czołgi wrogiego najeźdźcy. Gdzieniegdzie słychać strzały, bombardowania i krzyki, Pasza musi więc ostrożnie ominąć wojsko, by dostać się do internatu, w którym mieszka syn jego siostry bliźniaczki. Podczas podróży spotyka różnych ludzi i konfrontuje się z samym sobą, swoim podejściem do wojny. Jego słowa „Nie jestem po niczyjej stronie” są typową postawą wielu mieszkańców z terenów okupowanych przez Rosjan. Konformizm i symetryzm wielu Ukraińców w podejściu do działań wojennych na terenie Donbasu jest już nieaktualny. Tegoroczna inwazja Rosji na Ukrainę zweryfikowała tę postawę u znacznej części społeczeństwa, dlatego książka Żadana mocno się zestarzała i to zaledwie w ciągu kilku miesięcy. Można ją jednak czytać jako uniwersalną historię, która mogła wydarzyć się wszędzie. Symetryzm światopoglądowy jest w końcu cechą powszechną, a nie narodową.


„Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze”

Justyna Suchecka

Ta książka zasługuje na uwagę, ponieważ wypełnia ogromną lukę jaką jest totalny brak powszechnej edukacji na temat udzielania pierwszej pomocy psychologicznej. Brzmi dziwnie, bo przyzwyczailiśmy się do zasadności udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, a co z naszą psychiką? Kiedy coś zaczyna szwankować, nadchodzi kryzys, albo wydarza się coś bardzo niedobrego, na ogół używamy zwykłych frazesów na pocieszenie. Właściwie mało kto wie, jak powinien zareagować, kiedy ktoś z naszego otoczenia potrzebuje pomocy terapeutycznej, albo po prostu słów wsparcia. Rozmówcy i rozmówczynie autorki podpowiadają jak powinniśmy się zachować w takiej sytuacji. Okazuje się, że nie jest to wcale tak oczywiste, jak nam się mogło wydawać, a osoba będąca w kryzysie potrzebuje często konkretnych wskazówek na temat tego gdzie i w jaki sposób szukać pomocy. Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak fizyczne, o czym zdarza nam się zapominać, więc często bagatelizujemy różne objawy stresu u siebie i innych. To dłuży błąd, zdrowie psychiczne prędzej czy później odbije się na zdrowiu fizycznym. Warto o tym pamiętać i poznać garść cennych wskazówek dotyczących form pomocy w tym zakresie. Budowanie pozytywnej samooceny może nam oszczędzić wiele stresu, a pomaganie innym powinniśmy zacząć od udzielenia pomocy samemu sobie.

„Zwał”

Sławomir Shuty

„Shuty” to pseudonim artystyczny Sławomira Matei, literackiej gwiazdy (głównie za sprawą Wydawnictwa HA!Art) lat dwutysięcznych. „Zwał” to historia młodego pracownika banku, który opisuje swoją zawodową i prywatną codzienność. Historia ta napisana jest tak, jakby główny bohater opowiadał nam ją w barze, będąc już po spożyciu kolejnego piwa. Momentami podkoloryzowaną opowieść wchłaniamy bez większego zaciekawienia, uśmiechając się od czasu do czasu do absurdalnej rzeczywistości przedstawionej przez autora. Powieść tę czyta się szybko, napisana jest bowiem pełnym kolorytu, ostrym, choć miejscami bełkotliwym językiem. Może nie zostawia po sobie większego śladu, ani jakiejś głębszej refleksji, ale autor zdobywa się w niej na szczerość i przedstawia nam jakiś fragment rzeczywistości, którego być może nigdy byśmy w inny sposób nie poznali. Na przykład, praca w banku wygląda w tej chwili już zupełnie inaczej, niż dwadzieścia lat temu. Za sprawą powszechnej bankowości elektronicznej bezpośredni kontakt z klientem, o którym tak dużo pisze Shuty, jest już znikomy.

Poleca Lucyna Dąbrowska

MS 10/2022, 23 czerwca 2022