Warto przeczytać


„Listy, listy, listy”

Czesław Janczarski

Wydawnictwo Dwie siostry wznowiło serię „Książeczki z Misiowej Półeczki”, która ukazywała się od lat sześćdziesiątych do końca lat osiemdziesiątych, ciesząc się ogromnym powodzeniem. Każdy z nas pamięta z dzieciństwa zabawę w dom, sklep, pocztę czy lekarza. „Listy, listy, listy” trochę do tego nawiązują. To interaktywna książeczka dla malucha, z elementami do wycinania i wyklejania. Być może dzięki tej stylowo zilustrowanej pozycji znajdziecie wspólny język do rozmowy i zabawy ze swoimi pociechami. Mimo upływu czasu upodobania dziecięce tak bardzo się nie zmieniają. Dzieci potrafią szybciej się znudzić nową, kosztowną zabawką, którą dostali od rodziców, niż starym pudełkiem po butach, którego nie zdążyliśmy jeszcze wynieść na śmietnik. Książeczka rozwija też w małoletnim czytelniku potrzebę nawiązywania kontaktu z otoczeniem, umiejętności komunikacyjne oraz chęć podtrzymywania znajomości drogą korespondencyjną, co w świecie migotliwej efemeryczności nie jest takie częste. Pisanie listów pogłębia relacje, pozwala nam spojrzeć na nie z dystansu, motywuje do refleksji. W świecie Internetu brzmi to trochę archaicznie, ale warto pokazać dziecku i wyjaśnić istotę pisania listów, bo różni się ona od komunikacji elektronicznej diametralnie.


„Demony seksu”

Krzysztof Tomasik

Książka ocenzurowana kiedyś w miejscowej bibliotece ma celowo prowokacyjną okładkę. Przedstawione w niej biografie polskich celebrytek lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nawiązują do ich nieco krzykliwego, jak na tamte czasy wizerunku. Bohaterki książki tj.: Ewa Sałacka, Marzena Trybała czy Maria Probosz prezentują demoniczny, ultrakobiecy i wyzwolony seksualnie typ kobiety. Aktorki utorowały drogę kolejnym artystkom, które mimo patriarchalnej kultury i pruderyjnego społeczeństwa miały odwagę odtwarzać role pracownic seksualnych, alkoholiczek oraz innych kobiecych postaci wykluczanych przez drobnomieszczańskie środowiska. Niektóre z bohaterek Tomasika już nie żyją, w mediach i popkulturze nadal jednak pozostał kult kobiety femme fatale. Zmieniają się tylko twarze, a instrumentalne, wizerunkowe traktowanie kobiet przez media lifestylowe pozostało. Być może losy kolorowych ptaków szarego PRL-u przybliżą nam nieco mechanizmy działania czwartej władzy, jej wpływu na postawy i zachowania społeczne, a tym samym na poziom i jakość naszego codziennego życia.


„Dawni mistrzowie”

Thomas Bernhard

Kolejny majstersztyk nieżyjącego już autora, uważanego za jednego z najwybitniejszych twórców niemieckojęzycznych. W Polsce książka ukazała się w 2005 i 2010 roku (niestety do tej pory nie było wznowienia), w Austrii – w 1985. W powieści Bern­harda akcja pełni funkcję drugorzędną, a na pierwszy plan wysuwa się zjadliwy i zapiekły monolog osiemdziesięciodwuletniego wdowca, Regera, na temat życia i sztuki. Inspiracją i pretekstem do jego wywodów staje się obraz Siwobrodego mężczyzny Tintoretta w Kunsthistorisches Muzeum, regularnie odwiedzanego przez bohatera. Niewygodne i krytyczne opinie, często obrazoburcze i szydercze, trafiają w sedno, dając wiele przyjemności z lektury, która w swym krytycyzmie nie oszczędza ani tytułowych mistrzów dzieł sztuki, ani ich odbiorców. Wszystkie opisane przez Regera postacie są siebie warte, różni je tylko status. Ta książka to porywający strumień świadomości – czyta się jednym tchem.

Poleca Lucyna Dąbrowska


MS 20/2021, 25 listopada 2021