Przyszłość kształtują optymiści

Istnieją konkretne powody, dla których powinniśmy być optymistami. Nie jest to łatwe, ponieważ współczesny świat zmaga się z ogromnymi problemami. Są nimi trwająca wojna w Ukrainie, globalna zmiana klimatu czy choroby, które potrafią wywrócić do góry nogami wręcz cały świat. Skala tych problemów jest jednak jeszcze większym powodem, dla którego powinniśmy być optymistami. Brzmi paradoksalnie? Przeczytaj zatem ten artykuł.

Brak pewności

W przeszłości każda wielka i trudna rzecz, której udało się dokonać, każdy przełom, wymagały bardzo silnego poczucia optymizmu, że jest to możliwe. Jest to już właściwie uzasadnienie, dlaczego zawsze – nawet w mniej sprzyjających czasach – warto zachować optymizm. Przekonuje do tego Kevin Kelly, pisarz i myśliciel, pasjonujący się m.in. inteligentnymi technologiami. Jego koncepcja na temat namacalnych, rozwojowych skutków wynikających z optymizmu jest na tyle interesująca, że musieliśmy przyjrzeć się jej bliżej. Kelly przyznaje, że nie ma gwarancji, że coś się wydarzy dlatego, że w to wierzymy. Nikt nie może nam dać takiej pewności. Co więcej, pewnie niejednokrotnie się to nie wydarzy. Jednak, jak twierdzi, to właśnie dlatego, optymizm jest tak konieczny.

(Nie)realny pomysł

Spójrzmy na to z drugiej strony. Jeśli nie wierzymy to żadne istotne dokonanie nie wydarzy się samo z siebie. Brak wiary przekłada się na niepodejmowanie żadnych działań więc z góry skazujemy się na niepowodzenie. Pierwsze samoloty mogły wydawać się szalonym pomysłem. A dziś w każdej chwili średnio pół miliona ludzi przemierza gdzieś właśnie drogą powietrzną. Dlatego tak ważne jest, abyśmy wyobrażali sobie świat i rozwiązania, których pragniemy, i wierzyli, że możemy je zrealizować. I właśnie wiara w to, że coś niemożliwego może się wydarzyć, jest tym, co do tej pory kształtowało naszą przeszłość. Nasza historia została ukształtowana przez optymistów, a jeśli chcemy kształtować przyszłość, musimy być optymistami.

Stały postęp

Poczucie optymizmu to perspektywa, w której oczekujemy, że świat przyniesie trochę więcej dobra niż zła, trochę więcej powodów do nadziei niż do obaw. Tak go można zdefiniować. Zdecydowanie nie jest tylko pozytywnym usposobieniem czy rodzajem ślepoty na realia światowych problemów. Zamiast tego optymizm opiera się na niepodważalnym fakcie historycznego postępu. Jeśli spojrzymy na dane w naukowy, racjonalny sposób, to zobaczymy, że średnio w skali globalnej w ciągu ostatnich 500 lat następowała stopniowa poprawa. Takie są fakty. Dlaczego tak rzadko to doceniamy i wciąż tak wielu ludzi jest pesymistami? Kevin Kelly wskazuje kilka powodów.

Pesymizm jest łatwiejszy

Po pierwsze, postęp obejmuje często to, co się nie wydarzyło. Chodzi o te wszystkie rzeczy, które mogły się wydarzyć, ale tak się nie stało. Np. dwuletnie dziecko, które nie umarło na ospę. Takie rzeczy nie trafiają na pierwsze strony gazet. Drugi powód jest taki, że złe rzeczy dzieją się szybciej niż dobre. Dobre rzeczy wymagają czasu. Jeśli skrócimy cykl informacyjny do ostatnich pięciu minut, prawdopodobnie znajdziemy w nim więcej negatywnych newsów niż pozytywnych. Dobre rzeczy trwają dłużej. Gdyby gazety i strony internetowe były aktualizowane co 100 lat, mielibyśmy zupełnie inne zestawy nagłówków.

Zło – bardziej widoczne

Kolejna przyczyna wszechobecnego pesymizmu ma podłoże cywilizacyjne. W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że społeczeństwa są w stanie tworzyć tylko o kilka procent więcej dobra niż niszczą każdego roku – jednak z biegiem czasu te kilka procent się potęguje. I tym właśnie jest cywilizacja. Dlatego ten jeden „dobry” procent jest często niemal niewidoczny w natłoku tych negatywnych rzeczy. To, co złe, lubi przyćmić to, co dobre. Często nie uświadamiamy sobie tego postępu, dopóki nie odwrócimy się i nie spojrzymy w przeszłość. Oczywiście jest możliwe, że po 500 latach postępu jutro może się on zatrzymać. Ale jest to mało prawdopodobne. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że ten długoterminowy trend będzie się utrzymywał, przynajmniej do końca naszego życia. Historyczny postęp jak najbardziej uzasadnia zatem dalsze zachowywanie optymizmu. To pierwszy powód, dlaczego warto być optymistą.

Zaufanie

Wywołana powyżej cywilizacja umożliwia wprowadzanie ulepszeń między innymi dlatego, że optymistycznie ufamy innym. Współpracujemy z wieloma obcymi ludźmi, tworząc razem rzeczy wykraczające poza nas samych, większe niż to, co moglibyśmy sami zrobić. To wymaga zaufania, a zaufanie jest rodzajem optymizmu. Oprócz współpracy z ośmioma miliardami zupełnie obcych ludzi na tej planecie, którzy dokonują wielkich rzeczy, możemy również zaufać przyszłym pokoleniom. Miliardom ludzi z przyszłości, którzy jeszcze się nie narodzili. Właśnie teraz, dzisiaj, korzystamy z pracy poprzednich pokoleń, które poświęciły się tworzeniu infrastruktury – dróg, kanałów, wieżowców, sieci telefonicznych – z której teraz korzystamy. W rzeczywistości możemy cieszyć się większymi korzyściami niż oni w przeszłości, kiedy zaczynali. Działali oni dla nas jak dobrzy przodkowie, a czasem nawet poświęcali to, co mogło przynieść natychmiastowe zyski i korzyści, odkładając je na przyszłe pokolenia.

Ciągłość pokoleń

My również chcemy być dobrymi przodkami, a bycie dobrymi przodkami, którzy starają się przenieść korzyści na przyszłe pokolenia, jest aktem optymizmu. Kiedy więc ufamy przyszłości, rozumiemy, że przyszłe pokolenia będą mieć nie tylko lepszy standard życia dzięki postępowi. Będą mieć także większe możliwości rozwiązywania problemów, ponieważ będą dysponować większą wiedzą i lepszymi narzędziami. Dlatego możemy im zaufać. Możemy zaufać temu, że przyszłe pokolenia będą w stanie rozwiązywać problemy, których my sami nie potrafimy rozwiązać. Oznacza to, że powinniśmy być optymistami nie dlatego, że wierzymy, iż nasze problemy są mniejsze niż nam się wydawało. Powinniśmy być optymistami, ponieważ wierzymy, że nasza zdolność do rozwiązywania problemów jest większa, niż nam się wydawało. To drugi powód, dla którego warto być optymistą.

Problem jako szansa

Trzeci powód ma związek z problemami, na które warto spojrzeć jak na zamaskowane możliwości. Optymiści nie unikają problemów. Optymizm polega na przyjmowaniu problemów, ponieważ to właśnie problemy tworzą rozwiązania. Pamiętajmy jednak, że powstałe rozwiązania będą generować nowe problemy. Jest to nieodłączny element rozwoju. Większość problemów, z którymi się dziś borykamy, jest wynikiem rozwiązań z przeszłości. Przykładem może być zmiana klimatu. Doprowadziło do niej wiele służących człowiekowi, słusznych działań. Oznacza to, że większość rozwiązań, które mamy dziś, będzie generować problemy w przyszłości. A problemów będzie więcej, ponieważ nowe rozwiązania stwarzają o wiele więcej problemów. W ten sam sposób, gdy nauka odpowiada na jakieś pytanie, odpowiedź ta rodzi dwa lub trzy nowe pytania – o rzeczy, których nawet jeszcze nie znamy. I tak, w pewien osobliwy sposób, nauka poszerza naszą niewiedzę szybciej niż naszą wiedzę. Ale problemy nie hamują postępu. Problemy są przewodnikiem postępu. Nie ma problemów, nie ma postępu. A więc nawet złe rzeczy, które się zdarzają, są w gruncie rzeczy możliwościami, które przynoszą nowe rozwiązania i lepsze możliwości.

Wybór

Mamy więc wybór, jeśli chodzi o optymizm. To nie jest kwestia Twojej osobowości – czy masz predyspozycje do postawy optymistycznej. Bez względu na to, jaki jesteś, możesz wybrać optymizm. Optymizm to decyzja. A gigantyczne problemy wymagają gigantycznego optymizmu. Kevin Kelly przekonuje, że mamy wręcz moralny obowiązek być optymistami. Kiedy jesteśmy optymistami, możemy kształtować przyszłość, możemy stawać się lepszymi przodkami, możemy rozszerzać nasz zasięg – tworzyć rzeczy większe od nas samych. Możemy traktować problemy jako szanse. To właśnie optymizm pomoże nam stworzyć przyszłość, jakiej pragniemy. Wybierz mądrze.

Marlena Hess

MS 7/2022, 12 maja 2022

Bibliografia: