KulturaURSUS

Skrzydła… Piórka… PTAKI W OBIEKTYWIE

W Galerii sztuki Ad-hoc, na początku roku mieliśmy okazję obejrzeć niezwykłą zbiorową wystawę fotografii. Zaprezentowano prace: Magdaleny Oksańskiej, Waldemara Sokołowskiego, Wojciecha Bronowskiego, Jana Wójcickiego i Krzysztofa Podgórzaka.

Wernisaż prac 13 stycznia br. otworzył Dyrektor Ośrodka Kultury „Arsus”, Bogusław Łopuszyński w towarzystwie kierownika galerii Piotra Szałkowskiego i artystki plastyk Grażyny Kostawskiej, współtwórczyni galerii. Dyrektor przyznał, że jest oczarowany wystawą. Porównywał emocje fotografów polujących z obiektywem do emocji myśliwych.

To bardzo trafne porównanie, jednak polowanie z aparatem fotograficznym jest nieporównanie trudniejsze, wymaga o wiele większej precyzji, często wielu godzin oczekiwania. Kiedy zależy nam na uwiecznieniu jakiejś konkretnej sytuacji, jak np. tokowanie cietrzewia, walka orłów, nauka latania, karmienie piskląt czy fotografii bardzo rzadkiego gatunku, rozciąga się to na dni, a czasem na lata. W takich zdjęciach jest piękno i życie, uwiecznienie momentu z życia zwierząt.

Dużym i miłym zaskoczeniem był dla mnie znaczący udział w wystawie Waldemara Sokołowskiego, znanego mi od kilku lat jako pracownika wydziału promocji i fotografa urzędu dzielnicy. Okazało się, że jest również artystą, obdarzonym wielkim talentem, wrażliwością na piękno otaczającego nas świata.

Pan Waldemar wspominał: – Pamiętam, kiedy pojechaliśmy fotografować żurawie w miejsce rekomendowane jako pewne – „tam one są zawsze”. Odpowiednie ubranie, wysokie, gumowe buty, wcześniejsze przygotowanie czatowni. Sprzęt też był istotny, a dobry teleobiektyw ma często wartość dobrego, używanego samochodu… Skończyło się na paru zdjęciach kaczek.

Jak powiedziała mi Magdalena Oksańska, autorka największej liczby zdjęć, uczestnicy wystawy są grupą przyjaciół. – Fotografujemy od wielu lat, poznaliśmy się na jakimś wyjeździe. Fotografowaliśmy wtedy w większości krajobrazy. Jesteśmy częścią Związku Polskich Fotografów Przyrody, natomiast wiele wyjazdów organizujemy sami. Często nasze zdjęcia powstają też na wycieczkach indywidualnych. Jest to nasza pasja, a wszyscy zajmujemy się zawodowo czym innym. Ja od dzieciństwa obserwowałam przyrodę, w tym ptaki. Na działce poza Warszawą spędzałam każdy weekend.

Zwróciłem uwagę na niezwykłe zdjęcie kobczyków z myszą i poprosiłem autorkę o wyjaśnienie tej sytuacji. – Samiec podaje samicy pokarm, ona go potem dzieli i zanosi pisklętom do gniazda. Lęgi tych rzadkich ptaków teraz odbywają się m.in. na Węgrzech i tam było wykonane zdjęcie, ale do Polski kobczyki również przylatują, choć nie zakładają gniazd. My nie jesteśmy ornitologami, ale żeby je sfotografować, jakąś wiedzę o ptakach musimy mieć. – Zdjęcia wykonuję z czatowni, z kilku metrów, ale zdarza się je robić nawet z więcej niż pięćdziesięciu.

Autorka zdradziła też, że czasami ptaki się wabi w okolice czatowni, oraz, że czasem spośród wykonanych kilkuset zdjęć wybiera się „to jedno” i tylko ono przeznacza się do powiększenia w formie odbitki.

Tekst i zdjęcia: Jacek Sulewski

MS 3/2024, 28 marca 2024