URSUSWydarzenia

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski spotkał się z mieszkańcami Ursusa

Prezydent stolicy w ostatnich miesiącach odwiedza kolejno wszystkie dzielnice. Przyjeżdża do każdej z nich wraz ze współpracownikami, żeby przyjrzeć się wszystkim problemom, wszystkim inwestycjom. 14 kwietnia cały dzień spędził w Ursusie. Objechał wraz z Zarządem Dzielnicy wiele miejsc, wizytował przedszkole, budowę nowej szkoły przy ul. Hennela, oglądał drogi, otoczenie Urzędu Dzielnicy, wielkie osiedle Szamoty, powstające na terenach po fabryce ZM Ursus. Omawiał z burmistrzami szereg problemów. Wieczorem Prezydent Trzaskowski spotkał się w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 4 przy ul. Konińskiej z mieszkańcami.

Na zapowiedziane spotkanie przyszło ok. 300 osób. Naprzeciwko mieszkańców siedzieli: Prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski, wszyscy wiceprezydenci, burmistrz dzielnicy Ursus Bogdan Olesiński, wiceburmistrzowie Wiesław Krzemień i Kazimierz Sternik, dyrektorzy i pracownicy z Urzędu Miasta. Przy stolikach z tyłu siedzieli pracownicy Ratusza, do których można było zgłaszać pisemnie swoje problemy, nawet prywatne. Prezydent obiecał na wszystkie pytania udzielić pisemnych odpowiedzi.

Rafał Trzaskowski od razu zaprosił zebranych do zadawania pytań lub dzielenia się opiniami.


Ponad 50 pytań do prezydenta

Pierwszy zgłosił się Marcin Kuśmierczyk, z trzema pytaniami: 1. Planujecie państwo wprowadzenie stref czystego transportu. Będziecie w ten sposób dyskryminować bardzo wiele osób, przede wszystkim emerytów i rencistów. Ilu mieszkańców będzie stać na zmianę samochodu wg państwa wytycznych? 2. Czy wzięliście pod uwagę, ile zlikwidujecie państwo przedsiębiorstw małych i średnich, które nie będą w stanie spełnić państwa wymogów? Mała piekarnia, która rozwozi pieczywo, m.in. po centrum. 3. W jaki sposób chcecie wprowadzić ograniczenia. Są takie korytarze powietrzne, umożliwiające ruch powietrza, które w Warszawie zostały zabudowane. Dzięki temu spaliny pozostają w mieście, ponieważ samochody będą się poruszały dookoła tej strefy i ruch będzie wzmożony. W jaki sposób to wpłynie na bezpieczeństwo i jak jesteście do tego przygotowani?

W odpowiedzi prezydent wyjaśnił: – Chodzi o to, żeby ograniczyć zanieczyszczenia w centrum miasta. Zarówno Unia Europejska jak i obecny rząd podjęły różnego rodzaju zobowiązania, że w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców strefy będą wprowadzane w życie. My zaproponowaliśmy do konsultacji, żeby centrum i fragmenty okolicznych dzielnic były taką strefą objęte. Najstarsze samochody, kilkunastoletnie, do tej strefy nie mogłyby wjeżdżać. Ten plan, przewidziany na lata 2024–2030, byłby podzielony na etapy. Najpierw zakaz dla samochodów, które najwięcej zanieczyszczają, później kolejne. Taki plan i konsultacje są po to, żeby nikogo nie zaskoczyć. Rozważamy, czy nie wyłączyć z zakazu mniej majętnych mieszkańców, którzy mieszkają w tej strefie i mają stary samochód. Takie strefy ma cały nowoczesny świat. W większości dużych miast Europy środkowo-wschodniej te problemy są dyskutowane, wymienię Budapeszt, Bratysławę, Pragę. W Polsce najbardziej zaawansowany jest Kraków, ale też nie jest to jeszcze wprowadzone.


Krzysztof Daukszewicz ze Stowarzyszenia Bezpieczny i Zielony Ursus również wystąpił z trzema pytaniami: 1. Jest taka strategia miejska Warszawa 2050 – każdy mieszkaniec musi mieć w odległości do pół kilometra przystanek komunikacji miejskiej. W Ursusie są takie osiedla, które są wykluczone: skraje Skoroszy, Gołąbki okolice Henryka Brodatego. Tam są prywatne działki. Jak miasto planuje wypełnić zobowiązania, płynące z tej strategii? 2. Na osiedlu Szamoty komunikacja miejska jest traktowana priorytetowo. Mamy taki lokalny problem. Tam, gdzie aktualnie jest budowana ulica Herbu Oksza, łącząca północ i południe osiedla, nadal jest wyrwa ok. 150 metrów i ona chyba będzie przez najbliższe lata i to sprawia, że nie można dotrzeć z północy osiedla do PKP Ursus, gdzie pociągów jest zdecydowanie najwięcej. Dzielnica czeka, aż załatwią to deweloperzy. Czy nie byłby tu wskazany udział miasta? 3. Osiedle Szamoty. Plany firmy Ronson w sprawie Lex Deweloper, z których wynika, że chcą tam wcisnąć 8-piętrowe bloki, a miała być zieleń i szkoła. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

Wojciech Golicz – członek wspólnoty mieszkaniowej w Ursusie zapytał o możliwość wybudowania ronda na skrzyżowaniu ul. Posag 7 Panien i Czerwonej Drogi. Sytuacja jest tam bardzo uciążliwa dla mieszkańców. Bywa, że przez pół godziny nie może przejechać autobus, a ludzie jeżdżą do pracy, do szkoły. Prosił też o rozważenie autobusu 716 dla mieszkańców osiedla Gawra. Czy nie można przedłużyć linii do pętli?

Pytań dotyczących dróg i komunikacji było więcej. Michał Kalita przywołał raporty NIK mówiące o tworzeniu się pyłów powstających w wyniku ścierania klocków hamulcowych i opon. Jeżeli ktoś opala węglem – też pyły powstają. Były pytania szczegółowe, na które odpowiedzi mają być udzielone pisemnie. Mieszkanka zadała pytanie o wiadukt nad torami kolejowymi – od lat bez dojazdu – pomiędzy PKP a Ursus Niedźwiadek. Kolejna mieszkanka spytała: – Jak przyśpieszyć budowę szkół w Ursusie? Jedni martwili się brakiem ścieżek rowerowych, inni chcieliby polepszyć los pieszych. Były pytania o budżet obywatelski.


Prezydent odpowiada

– Negocjujemy z deweloperami, żeby na skrzyżowaniu Posagu 7 Panien i Czerwonej Drogi było zbudowane rondo. Kiedy miasto się rozbudowuje mamy możliwość negocjowania z deweloperami budowę szkół i dróg. Większość deweloperów jest skłonna uczestniczyć w tej inwestycji. Rozwiązaniem „na szybko” będzie wprowadzenie w ciągu kilku miesięcy sygnalizacji świetlnej. Chodzi o to, żeby nie czekać 2–3 lat, bo tam trzeba przebudować drogę, żeby był znacznie lepszy dostęp do Warszawskiej. Od deweloperów będą pieniądze na rondo, a naszym zadaniem będzie w ciągu 2–3 miesięcy założenie sygnalizacji świetlnej.

Prezydent stolicy odpowiada na pytania mieszkańców

– Autobus 716 zapisaliśmy, będziemy sprawdzać.

– Ze stacji Mory może być przedłużona linia metra do Ursusa w ciągu 7–8 lat. Ale na to potrzebne są pieniądze unijne.

– Trudno jest pogodzić cały szereg przeróżnych racji. Jak przymusić tych, którzy inwestują w budownictwo mieszkaniowe, żeby uczestniczyli w kosztach budowy dróg i placówek oświatowych? Jeżeli się nie da pogodzić wszystkich, to wybieramy decyzje racjonalne i interes większości. Tam, gdzie niesamowicie szybko rozwijają się inwestycje deweloperskie na prywatnym gruncie – w Ursusie, Białołęce – jest problem. Ja nie mam wpływu na to, co deweloper obiecuje. Co my robimy? Ustalamy plany zagospodarowania tak, żeby eliminować tego typu sytuacje i planujemy zieleń. Ale, jeżeli jest to prywatna własność, to musimy albo ją wykupić, albo zapłacić odszkodowanie. Nie jesteśmy w stanie załatwić wszystkich problemów. We Włochach i Ursusie jest problem ze ścieżkami rowerowymi, bo w wielu miejscach nie ma na nie miejsca. Teraz będzie oddawany do konsultacji tzw. Master Plan dla całej Warszawy. Będziecie państwo mogli to ocenić, gdzie ma być zieleń, gdzie tereny rekreacyjne. Po iluś latach często rzeczywistość nie przystaje do planów miejscowych.

– To prawda, że część zanieczyszczeń nie pochodzi z komunikacji. Dlatego likwidujemy kopciuchy. W Ursusie zostały tylko 2 kopciuchy w zasobie miejskim. Dlatego podejmujemy działania dotyczące odnawialnych źródeł energii, które montujemy na wszystkich budynkach użyteczności publicznej. Natomiast duża część zanieczyszczeń, ponad 50%, pochodzi z komunikacji miejskiej. My możemy wprowadzać autobusy zeroemisyjne i to robimy. Natomiast musimy wycofać przynajmniej część najbardziej trujących samochodów.

– Główny nasz problem polega na tym, że u nas koszty dokończenia wiaduktu z dojazdami wyniosą ok. 8 mln zł, a w Piastowie 4 razy tyle. My się przymierzamy do tego, żeby dojazd zrobić, natomiast musimy negocjować z Piastowem, żeby dostęp do niego z tamtej strony był zagwarantowany.

– Robimy wszystko, żeby jak najwięcej osób zachęcić do brania udziału w budżecie obywatelskim [do 2019 roku nazwa brzmiała budżet partycypacyjny – przyp. red.].

– Jeżeli chodzi o salę koncertową – mamy przede wszystkim problem z Salą Kongresową. Ciągle odkrywamy nowe rzeczy do przebudowy, a nowy przetarg kosztuje kolejne 100–200 mln więcej. To jest piekielnie droga inwestycja. Jeżeli chodzi o salę koncertową z prawdziwego zdarzenia, a także salę sportową oraz widowiskową i wystawienniczą to mamy w planie 2 miejsca i w związku z sytuacją budżetową miasta (zabrano nam 8 miliardów w ostatnich latach poprzez zmiany podatkowe)   – szukamy inwestorów.

– Mamy takie miejsca w Warszawie, gdzie szkół jest za mało. Jeżeli mamy w Ursusie jedno osiedle, które rozwija się w takim tempie, że przyrost w kilka lat wynosi trzydzieści kilka tysięcy mieszkańców, to jest olbrzymi problem. Co robimy? Po pierwsze sami budujemy szkołę, która w tej chwili powstaje, po drugie na podstawie lex deweloper negocjujemy z deweloperami – „Ronson” jest przykładem – negocjujemy, żeby wziął na siebie część odpowiedzialności i wybudował szkołę. Kupiliśmy nieopodal ponad 4 hektary gruntu, żeby mieć miejsce na ewentualne inwestycje oświatowe.

– Kiedy zaczynałem swoją kadencję w 2018 roku to porządną szkołę w nowym standardzie można było wybudować za trzydzieści parę milionów, dzisiaj taka inwestycja kosztuje ponad 80 mln.

Sytuacja polega na tym, że rząd płaci za pensje i w ten sposób zajmuje się finansowaniem oświaty. 4 lata temu proporcje były takie, że w większości miast polskich rządzący płacili 55% albo więcej, a samorząd się dorzucał. Dzisiaj jest odwrotnie. A te koszty idą w miliardy. Wtedy było to ponad 3 miliardy w budżecie Warszawy, a dzisiaj jest 5–6 mld. Najczęściej to minister oświaty Czarnek obiecuje, negocjuje podwyżki, po czym daje nam na nie 30%.

I na koniec wypowiedź pana Wojtka z Berlina: – Tu chodziłem do szkoły podstawowej, w 1976 roku byłem na torach [Protest robotników Ursusa, blokada torów Czerwiec 1976 – przyp. red.]. Jest Pan jeszcze młodym politykiem, czy weźmie pan aktywny udział w zbliżających się wyborach? Bo jeśli my te wybory przegramy, to żadne pytanie tu zadawane nie będzie miało sensu, bo ta władza nas wykończy.


Tekst i zdjęcia Jacek Sulewski

MS 04/2023, 25 maja 2023

Prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski