Warto przeczytać

„Niewidzialni”
Roy Jacobsen

Pierwsza część trylogii norweskiego pisarza Roya Jacobsena zapowiada się błogo i spokojnie. Życie kilkuosobowej rodziny zamieszkującej małą wyspę regulowane jest porami roku oraz warunkami atmosferycznymi. Chłodny opis postaci reprezentujących trzy pokolenia, Marii, jej męża Hansa, ich córki Ingrid oraz dziadka Martina, jest celowym środkiem, wysuwającym na pierwszy plan naturę. To ona jest głównym bohaterem tej powieści, wyznaczającym jej rytm. Wszystko jest jej podporządkowane, a poszczególni członkowie rodziny Barrøy starają się jedynie przetrwać w trudnych okolicznościach przyrody, w których przyszło im żyć. Ich codzienne zmagania z surowym klimatem i ciężkimi warunkami, powtarzalność i prostota czynności są bardzo przejmujące. Natura bowiem, wbrew pozorom, nie jest taka przewidywalna, a człowiek i jego chęć przetrwania potrafi zaskakiwać bardziej, niż moglibyśmy podejrzewać. Zwykła koegzystencja rodziny Barrøy z każdą następną stroną tekstu okazuje się być coraz bardziej przykuwająca uwagę. „Niewidzialnych” można interpretować na rozmaite sposoby, jako alegorię na zamkniętą społeczność, całkowicie podporządkowaną przyrodzie, jako powieść historyczną o codziennym życiu w dawnej Norwegii, jako książkę psychologiczną o żałobie, czy choćby jako obraz symbiozy człowieka z naturą. Możliwości interpretacyjnych jest bardzo wiele, ale największą zaletą tej historii jest to, że trudno się od niej oderwać.


„Las, pole, dwa sobole”
Joanna Stoga

Autorka jest przede wszystkim fotografką, jednak od pewnego czasu, z dużym powodzeniem, pisze również książki. Specjalizuje się w krótkich formach, jej poprzednie opowiadania możemy znaleźć w pismach „Śląsk” i „Biały Kruk”. Książka „Las, pole, dwa sobole” ukazała się nakładem Wydawnictwa Sequoja w 2020 roku. Ten lakoniczny dwugłos, córki i matki, opowiada o stracie, widzianej z dwóch zupełnie różnych punktów widzenia. Perspektywa córki jest pełna goryczy, smutku i niemożności pogodzenia się z odejściem najbliższej osoby. Głos matki stanowi przeciwwagę, dla rozpaczy jej dorosłego dziecka. Książka jest bardzo ciekawą miniaturą literacką, napisaną ładnym językiem. Niektórym może przynieść ukojenie w żałobie lub po prostu w niej towarzyszyć, a sytuacja straty, jak wiadomo, nie omija niestety nikogo.


„Amadeusz Foczka (ale z głową bobra)”
Maria Sternicka-Urbanke

Jedna z najnowszych książek dla dzieci wydanych przez kultowe Wydawnictwo Dwie Siostry, z ilustracjami Justyny Sokołowskiej. Tytułowy Amadeusz Foczka nie wie kim jest. Ma głowę bobra, a resztę ciała foki. To rodzi pewien dysonans poznawczy w jego życiu, z którym zapewne mierzyć się musi także nieletni czytelnik podczas lektury. A żeby było ciekawiej Amadeusz Foczka jest fryzjerem, do którego przychodzi cała plejada dziwnych postaci. Jego zakład fryzjerski odwiedza na przykład gepardzica z głową żółwicy, która szybko się porusza, za to bardzo wolno mówi. Przyznam, że książka jest naprawdę zaskakująca, mądra i zabawna, a jej przekaz nieoceniony, nie ważne bowiem jak wyglądamy, ważne kim jesteśmy i kim się czujemy. Książeczka adresowana jest do dzieci powyżej czwartego roku życia, a na jej końcu znajduje się bardzo ładny wierszyk. Pozycja obowiązkowa na dziecięcej półce.

Poleca Lucyna Dąbrowska

MS 04/2021, 18 marca 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *