Kreatywność – nie pozwól jej odejść

W ostatnim, jeszcze ubiegłorocznym Kąciku, przekonywaliśmy, że kreatywność jak najbardziej można w sobie wytrenować. Miniony rok zakończyliśmy zatem z wnioskiem, że każdy z nas jest zdolny do tworzenia nowych, wartościowych i oryginalnych koncepcji. Tym razem przyjrzymy się kilku konkretnym metodom, które tę naszą kreatywność mogą odpowiednio stymulować. Wybierz tę, która będzie Ci najbliższa. A potem puść przysłowiowe wodze fantazji i śmiało je praktykuj.

Kolorowe kapelusze

Zacznijmy od klasyka. Studentom psychologii i pedagogiki (choć wierzę, że nie tylko im) na pewno nie obca jest postać Edwarda de Bono – lekarza i autora popularnych prac na temat stymulacji twórczości. Właśnie jedną z nich zasłynął najbardziej, a można ją podsumować frazą „sześciu kolorowych kapeluszy”. Metoda polega na tym, że gdy zakładamy na siebie dany kapelusz (zwykle podchodzi się do tego metaforycznie, ale osoby chętne jak najbardziej mogą zrobić użytek z własnej garderoby) to spoglądamy na dany problem z innej strony. Takich perspektyw jest sześć i pozwólcie mi je wszystkie wymienić. Mamy kapelusz obiektywny, koncentrujący się na „czystych” faktach. Następnie kapelusz krytyczny, ukierunkowany na poszukiwanie wad i słabości istniejących rozwiązań. Trzecia perspektywa jawi się jako emocjonalna, w której mamy za zadanie kierować się uczuciami. Połowa za nami.

Myślenie lateralne

Kolejny to kapelusz konstruktywny, w którym dążymy do myślenia pozytywnego i wskazywania tych dobrych stron. Aby dodać tej pespektywie nutkę wyzwania polecam dać ten kapelusz najbardziej pesymistycznej osobie w grupie. To by dopiero zmusiło do kreatywności!

Piąty kapelusz określa się jako produktywny – ma on na celu wytwarzać u jego posiadacza nowe pomysły, bez zastanawiania się nad ich jakością.

I wreszcie szóste nakrycie – kontrolujące – analizuje proces myślenia, planowania, strategię, następstwo faz, itp. Pewnie po nie sięgną najpierw te najbardziej analityczne osoby. Zabawa polega na tym, aby spojrzeć na dany problem kolejno z tych wszystkich, bardzo różnych perspektyw, aby zaatakować dany problem nie wprost. Taką strategię Edward de Bono określił fachowo jako myślenie lateralne, inaczej: oboczne. Czyli analizujemy sytuację niejako obok tych najbardziej ewidentnych rozwiązań. Technika ta ułatwia ominięcie przeszkód w myśleniu twórczym, takich jak np. zafiksowanie się tylko na jednym punkcie widzenia. Pomaga w interesujący sposób poprowadzić spotkanie biznesowe, szkolenie, prezentację czy dyskusję. Możesz ją wykorzystać także indywidualnie, rozważając jakiś ważny dla Ciebie problem (np. czy iść już teraz do przełożonego po podwyżkę?).

Metaforyzowanie

Kreatywność można stymulować także poprzez metody, które pozwalam sobie określić ogólnie jako „techniki językowe”. Zalicza się do nich m.in. skojarzenia, rozumowanie dedukcyjne, jak i indukcyjne, abstrahowanie, transformacje czy metaforyzowanie. Ze względu na moją szczególną słabość do tej ostatniej, skupię się właśnie na niej. Metafora przedstawia dane zagadnienie w bardziej obrazowy sposób. Występuje np. w takim zdaniu: „Przestępczość jest bestią, która pustoszy miasto”. Prawda, że jest bardziej obrazowo? Zamysł, żeby sporządzić analogię do czegoś innego łączy ją nieco z porównaniem – innym środkiem stylistycznym. Porównanie wprowadza jednak pewien dystans. Spójrz na zdanie: „Płacz jest jak kąpiel duszy”. Pokiwajmy wspólnie to bardzo kreatywne porównanie. Z kolei zapisanie go z wykorzystaniem metafory mogłoby wyglądać tak: „Płacz jest kąpielą duszy”. W rezultacie otrzymujemy myśl zacznie głębszą, bardziej obrazową, jeszcze mocniej pobudzającą naszą wyobraźnię.

Język ułatwia wgląd

Jeśli nie jesteś poetą to być może frapuje Cię właśnie wątpliwość, w jaki sposób możesz wykorzystać metaforyzowanie w swoim codziennym życiu. Uważam, że jest ono wartościowe dla nas wszystkich. Jest znakomitym ćwiczeniem umysłowym. Zastanów się np. jak dokończyłbyś zdanie: „Tworzenie reklamy to…” z użyciem interesującej metafory. Pomysły, z jakimi się spotkałam to: „…pieczenie ciasta”. Albo: „…lepienie z plasteliny”. Możliwych pomysłów jest tu nieskończona liczba. To, jaką metaforę zastosujemy, świadczy też trochę o nas. Jeśli zdanie z reklamą zakończyłeś bardziej w stylu: „…sadzenie chwastów” to zapewne nie należysz do zwolenników akurat tej metody promocji. Innymi słowy, język, po jaki sięgamy umożliwia nam wgląd w samych siebie, poznawanie nas samych, budowanie większej samoświadomości. Ukierunkowuje też nasz sposób patrzenia na świat. Dlatego praca nad własnym językiem jest – nie tylko w przypadku poetów – tak szalenie ważna.

Jak wygląda Bóg?

Sir Ken Robinson, pisarz, doradca i lider w dziedzinie rozwoju kreatywności, w 2006 roku wygłosił na konferencji TED wykład pod nazwą: „Czy szkoły zabijają kreatywność?”. Wystąpienie odnotowało jak dotychczas 72 miliony odsłon (przyznam, że sama mam duży udział w nabiciu tej statystyki). Robinson przytacza w nim historię o sześcioletniej dziewczynce, która na lekcji rysunku została zapytana przez nauczycielkę, co rysuje. Dziewczynka odpowiedziała: „Rysuję Boga”. Na to zaskoczona nauczycielka: „Ale nikt nie wie, jak wygląda Bóg”. I sześciolatka skomentowała: „To zaraz się dowiedzą”. Historia ta dobrze obrazuje kolejną polecaną metodę na stymulację kreatywności. Inspirujmy się dziećmi. Dzieci nie mają ograniczeń, blokad, utartych schematów, którymi posługują się dorośli. Ich wyobraźnia, pomysłowość i nieszablonowość są olbrzymie. Wystarczy chwilę z nimi porozmawiać, wejść w ich świat, żeby tę swoją dorosłą perspektywę nieco odblokować. Gdy zapytasz dziecka, kim chce być w przyszłości to odpowiedzi w stylu: „Astronautą” czy „Robertem Lewandowskim” raczej nas nie zdziwią. Dzieci nie mają ograniczeń. Nie namawiam do tego, żeby przebranżawiać się na astronautę. Namawiam, aby pozwolić sobie czasem na perspektywę dziecka. A zapoznanie się z wystąpieniem Robinsona na TED-zie rekomenduję jeszcze bardziej. Dla bardziej opornych dodam, że wykład tego poważanego profesora przypomina trochę stand up. I tym razem nie jest to metafora.

Marlena Hess

MS 1/2022, 3 lutego 2022

Bibliografia:

• Edward Nęcka, Psychologia twórczości, Gdańsk 2005.

• Sir Ken Robinson, Do schools kill creativity?

https://www.ted.com/talks/sir_ken_robinson_do_schools_kill_creativity