Kolejny album Mistrza Fotografii – Ireneusza Barskiego

W Ośrodku Kultury „Arsus” 16 września 2021 r. odbyła się wyjątkowa uroczystość – spotkanie z legendą Ursusa, wybitnym fotografem, człowiekiem renesansu, Ireneuszem Barskim. Okazją do tego wydarzenia było udostępnienie szerokiej publiczności drugiego już albumu fotograficznego naszego bohatera – „Lata 60… lata 70… Sport w Ursusie na fotografiach Ireneusza Barskiego”.

Album został wydrukowany w 2019 roku. Władze dzielnicy chciały w ten sposób uświetnić 90-lecie powstania Robotniczego Klubu Sportowego „Ursus”. Promocja albumu była planowana na 2020 rok, ale uniemożliwiła ją pandemia. Ponieważ Irek Barski urodził się 1 stycznia 1941 roku, dokonania ursuskich sportowców zaczął rejestrować na fotograficznej kliszy (wówczas czarno-białej) dopiero od lat sześćdziesiątych XX wieku. Fotografie zaprezentowane w albumie obejmują dwa dziesięciolecia. Autorem tekstu do albumu jest Jacek Wiśniewski, Kustosz w Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie, badacz i znawca mazowieckiego i warszawskiego sportu oraz turystyki, który również uczestniczył w spotkaniu. Projekt okładki, opracowanie graficzne, przygotowanie do druku wykonała Elżbieta Wiśniewska (zbieżność nazwisk przypadkowa).

Frekwencja była nadzwyczajna

Na spotkanie w „Arsusie”, prowadzone profesjonalnie i ze znajomością tematu przez Aleksandrę Magierecką, byłą wieloletnią Naczelnik Wydziału Kultury i Promocji Dzielnicy Ursus, przybyło kilkaset osób. Byli wśród nich m.in.: Burmistrz Dzielnicy Ursus Bogdan Olesiński, zastępca Burmistrza Wiesław Krzemień, Dyrektor Biura Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy Janusz Samel, radny m.st. Warszawy Stanisław Dratkiewicz, Dyrektor Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie Sławomir Majcher, Prezes Klubu Sportowego Ursus Marek Waliszewski z silną grupą młodych sportowców, wielu byłych piłkarzy i innych sportowców. Tłumaczyła na język migowy Marlena Florczak z Fundacji Akademii Młodych Głuchych.

Ursus to życie, praca i pasja

Ireneusz już od dziecka fotografował wszystko, ale jego ulubionym tematem stał się sport, a szczególnie piłka nożna. Ponieważ z aparatem fotograficznym się nie rozstawał, w jego archiwum zdjęciowym jest zawarta cała historia Ursusa ostatnich 60 lat. W tym roku minęło 60 lat od przekroczenia bramy ZM Ursus przez Irka Barskiego. Po krótkim czasie pracy w różnych wydziałach fabryki, przeniósł się do biura prasowego Dyrekcji ZM Ursus, gdzie pełnił funkcję operatora filmowego. Później przez dłuższy okres pracował w redakcji Głosu Ursusa w charakterze dziennikarza i fotoreportera. Fotografował m.in.: wizyty Gomułki, Gierka, Wałęsy, rejestrował strajki, codzienną pracę. Tam też wstąpił do „Solidarności” (po ogłoszeniu stanu wojennego został internowany i osadzony w więzieniu w Białołęce).

Doceniony w wielu dziedzinach

Ma w dorobku kilkanaście wystaw indywidualnych. Uhonorowany został wieloma medalami i odznaczeniami, m.in.: Zasłużony dla Kultury Polskiej, Zasłużony Działacz Kultury, Odznaką „Za zasługi dla niepodległości 1956- -1989”, Status działacza opozycji antykomunistycznej represjonowanego z powodów politycznych, Odznakę za Zasługi dla Sportu i Turystyki Województwa Stołecznego Warszawskiego, Zasłużony dla Dzielnicy Ursus m.st. Warszawy, Honorową „Złotą Odznakę Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej”, Zasłużony Pracownik Zakładów Mechanicznych „Ursus”, Brązową Odznakę za Zasługi dla Pożarnictwa. Jest Honorowym Członkiem Batalionu „Miotła” Zgrupowania „Radosław”. Od 1976 r. do dziś jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Człowiek renesansu

Ireneusz Barski grał na trąbce w orkiestrze dętej, najpierw w technikum w Ursusie, później w orkiestrze zakładowej. A ponieważ pracował w zakładowej gazecie, często zdarzało się, że odkładał na chwilę trąbkę i robił zdjęcia. Nie był tym zachwycony kapelmistrz. Ale taki los człowieka renesansu, artysty, animatora kultury, edukatora fotografii i filmu, działacza społecznego, radnego, opozycjonisty. Dodam, że Irek jest również utalentowanym malarzem i gitarzystą. Jak powiedziała Aleksandra Magierecka – to przede wszystkim kolega, mąż, ojciec i dziadek. A jeszcze kilkanaście lat temu kochający syn.

Irek uczestniczył we wszystkich wydarzeniach sportowych, kulturalnych, społecznych, politycznych i religijnych odbywających się w Ursusie. Dzięki niemu ludzie tu mieszkający (w ostatnich latach przybywa ich bardzo wielu), a także następne pokolenia – będą mogły poznawać historię Ursusa. Chodzi o tworzenie tożsamości tego miejsca. Ursus to nie tylko jedna z dzielnic Warszawy, to miejsce ma swoją odrębną historię…

Zaczęło się od… dziurki w zasłonie

Jedno z pytań do mistrza, które zadawała prowadząca, dotyczyło początków jego zainteresowania, zarówno fotografią, jak i sportem. A oto co usłyszeli zebrani goście.

– „Urodziłem się w Ursusie i niemal od samego urodzenia zacząłem interesować się zjawiskami optycznymi. Był taki czas, kiedy w domu trzeba było spać na materacach, bo w drugim pokoju spali ludzie, którzy wrócili z Powstania Warszawskiego, moja rodzina, i trzeba było spać w drugim pokoju. Obudziłem się kiedyś rano, okna były jeszcze zasłonięte, a na przeciwległej ścianie zobaczyłem jakieś przesuwające się po ścianie osoby i to do góry nogami. One szły i znikały za piecem. Jechały też sanie – do góry płozami. Jakieś czary?! Ale ja to naprawdę widziałem. Jak dowiedziałem się później – był to efekt jaki daje camera obscura (pudełko z otworkiem). Dziurka była w zasłonie. Po drugiej stronie, na ścianie pokoju, powstawał obraz z ulicy, lecz odwrócony. Ten obraz w najprostszym aparacie po utrwaleniu staje się zdjęciem. Po kilku latach w starej tabakierze z drzewa wiśniowego zrobiłem dziurkę, do tak powstałego „aparatu fotograficznego” wkładałem kawałek kliszy rentgenowskiej, siadałem na wprost aparatu. Po ok. 2 minutach zatykałem dziurkę, biegłem do domu i na kliszy, na ciemnym tle (śnieg) oglądałem jasną postać – to byłem ja. To mnie zafascynowało. I tak zostało na całe życie. Pierwszym moim aparatem był kupiony przez mamę polski „Druch”.

Jeżeli chodzi o sport, to moje zainteresowanie wynikło z tego, że w szkole podstawowej miałem dobre wyniki w biegu na 60 m – 8 sekund. Wyjeżdżałem na szkolne spartakiady, biegałem i skakałem w dal. Później chłopcy z okolicznych podwórek, w tym ja, urządzaliśmy wewnętrzne olimpiady. Kiedy chodziłem do technikum, na lekcjach przysposobienia wojskowego rzucaliśmy granatem. Rzuciłem nim tak daleko, że przez jakiś czas nie mogliśmy go znaleźć. Profesor się tym zainteresował i namówił mnie do zapisania się do wojskowego klubu WKS „Lotnik”. Tam biegałem i rzucałem oszczepem. Szło mi nieźle, ale na komisji wojskowej okazało się, że w dzieciństwie byłem chory na zapalenie wsierdzia i dostałem kategorię „D”. Odszedłem z „Lotnika” i zapisałem się do RKS „Ursus”, do sekcji lekkoatletycznej. Wkrótce, po śmierci trenera, sekcja się rozpadła. Ponieważ stale byłem zainteresowany fotografią zacząłem robić zdjęcia sportowe, początkowo lekkoatletykę, później piłkę nożną. Do tej pory robię zdjęcia z niektórych meczów KS Ursus, tyle, że od kilku lat poruszam się o kulach, ale biegać nie muszę i myślę, że zdjęcia wychodzą nie najgorzej”.

Spotkanie ze sportowym idolem

Padło też pytanie: Jakie wydarzenie sportowe zrobiło na Panu największe wrażenie?

– „Wzruszyło mnie, kiedy w 1964 r. przed domem kultury mogłem się spotkać z moim mistrzem – idolem, srebrnym medalistą olimpijskim w rzucie oszczepem, Januszem Sidło i lekkoatletką wszechczasów Ireną Kirszenstein-Szewińską, którzy przyjechali na spotkanie z mieszkańcami. Miałem możliwość zrobienia sobie z nimi zdjęcia”.

Jacek Wiśniewski ubrał album w słowa

Pan Jacek Wiśniewski, autor opisowej części albumu, opowiadał o ważnej roli sportu w życiu człowieka. Zauważył, że zdjęcia w albumie pokazują, jak wielu mieszkańców Ursusa brało wtedy udział w imprezach masowych. Cyklicznie odbywały się spartakiady zakładowe, a od 1972 roku, kiedy to powstało Zrzeszenie Ursus, na spartakiady przyjeżdżały reprezentacje z wielu miejscowości. Pracownicy licznie startowali w tych spartakiadach i często odnosili spore sukcesy. Irek Barski przez kilka lat zajmował na nich pierwsze miejsce w rzucie oszczepem. Dzięki Zakładom został również wybudowany nowoczesny stadion dla klubu, wówczas jeden z najlepszych na Mazowszu, nazwany stadionem „XX-lecia PRL”.

Przypomniał, że pomysł wydania obu albumów (pierwszy, wydany w 2018 r. nosił tytuł „Ursus wczoraj i dziś w obiektywie Ireneusza Barskiego”) zrodził się w głowach pracowników Urzędu Dzielnicy Ursus.

– „Do wcześniej wydawanych albumów o sporcie w Ursusie korzystaliśmy z archiwalnych wydań »Głosu Ursusa«. Zachwyciłem się wówczas zdjęciami Ireneusza Barskiego i marzyłem, żeby kiedyś z nim współpracować – i to się udało” – wspominał pan Jacek.

RKS Ursus był w drugiej lidze piłkarskiej

Na scenie pojawili się również piłkarze z pierwszej dziesiątki w drugoligowych dziejach RKS Ursus: Jerzy Nejman (122 mecze, 19 bramek, 5 sezonów), Zbigniew Hertel (100 meczów, 4 sezony, 8 bramek), Maciej Nezdropa (190 meczów, 7 sezonów, 32 bramki). Opowiadali o dawnych meczach i o swoich dziejach po zakończeniu kariery piłkarskiej. Wszyscy oczywiście znali doskonale Irka Barskiego i pamiętali, że pół wieku temu robił im pierwsze zdjęcia jako sportowcom. Jak powiedział Wiśniewski, piłka nożna w tamtych latach była oczkiem w głowie całej załogi ZM Ursus. W latach osiemdziesiątych XX wieku klub jeszcze na jeden sezon wrócił do II ligi.

Mistrzynie świata z Ursusa

Po piłkarzach przed widzami wystąpiła Barbara Sawicka-Kasprzak, która wraz z koleżankami znalazła się na jednym ze zdjęć w albumie. Na I Mistrzostwach Świata w gimnastyce akrobatycznej w 1974 r. w Moskwie trójka kobieca RKS Ursus w składzie: Anna Jarzębczyk, Zofia Jabłoński i Barbara Kacprzak (obecnie Sawicka-Kacprzak) zdobyła złoty medal w ćwiczeniach piramidowych i srebrny medal w wieloboju. W następnym roku panie zdobyły puchar i złoty medal w inauguracyjnych zawodach Pucharu Świata w Widnau w Szwajcarii. Ich trenerką była, dziś 91-letnia, Aleksandra Morzycka. Pani Barbara do dziś jest nauczycielką WF w jednej ze szkół. Pytana o nagrodę za ówczesny sukces odpowiedziała, że za nagrodę kupiła czapkę na bazarze, ale dostała również przydział na jednopokojowe mieszkanie, za które musiała sama zapłacić.

Fleszem w ślepia błyska

Pan Stanisław Piecyk, siedzący wśród publiczności, przypomniał o dwóch silnych sekcjach sportowych w RKS Ursus – podnoszenia ciężarów i tenisa stołowego – obie były w I lidze. Jak zaznaczył: – „Irek Barski był bohaterem również dla nas – kolegów z ówczesnej „Solidarności”, z opozycji antykomunistycznej. Spotkaliśmy się na tej sali 7 grudnia 1980 roku. Irek był na sali wśród delegatów na I Walny Zjazd Delegatów „Solidarności”. Występował w podwójnej roli – przewodniczącego pionu ds. pracowniczych i fotografa”.

Na koniec pan Stanisław przeczytał autorską fraszkę, skierowaną do bohatera wieczoru:

Ktoś po sali biega, fleszem w ślepia błyska

Robi zdjęcia z daleka, czasem także z bliska

W kogo wyceluje, ten się zwykle pręży

Ręką włosy czesze i swe zęby szczerzy

Inny by się zmęczył, on nadal jest dziarski

Nie dziwota, bo to jest – Ireneusz Barski”.

Dyplom uznania

Głos zabrał również burmistrz Bogdan Olesiński: – „To jest piękne, jeżeli w życiu zdarzy się tak, że zainteresowania zawodowe łączą się z pasją pozazawodową. Sport to nie jedyna dziedzina życia, którą Pan Ireneusz Barski uwieczniał na swoich zdjęciach. Dokumentował życie dzielnicy w wielu sferach, takich jak: kultura, sport, wydarzenia społeczne i religijne. Bez zdjęć pana Ireneusza z ostatnich sześćdziesięciu lat trudno byłoby udokumentować, co w Ursusie się działo. Dziękujemy Panu nie tylko w imieniu Zarządu, ale myślę, że i mieszkańców. Pan Ireneusz robiąc zdjęcia z wydarzeń, nie tylko je dokumentował, ale i brał w nich udział. W 45 rocznicę strajków robotniczych w Ursusie przekazujemy dyplom uznania dla Pana Ireneusza Barskiego za niezłomną postawę i poświęcenie w walce o wolną, demokratyczną Polskę. Dziękujemy za odwagę, której wyrazem był sprzeciw wobec wprowadzanych drastycznych podwyżek cen żywności. Protesty zainicjowane przez robotników Ursusa nie tylko po raz pierwszy zmusiły ówczesne władze do wycofania się ze swoich postanowień, ale stworzyły również podwaliny narodzin największego ruchu wolnościowego w XX-wiecznej Europie – NSZZ „Solidarność”. Archiwum pana Ireneusza jest tak bogate, że na pewno, jak tylko znajdziemy temat, a pan Irek swoimi zdjęciami nas wspomoże – pokażemy kolejne albumy” (…) „Dziękujemy Panu Jackowi z Muzeum Sportu i Turystyki. Gdyby nie jego wiedza i wspaniałe opisy do zdjęć, ten album nie wyglądałby tak bogato”.

Wiceburmistrz Krzemień dodał: – „Ja Irka poznałem 28 lat temu, kiedy razem zasiedliśmy w Radzie Gminy Ursus. Nasz dzisiejszy bohater ma więc też bogatą kartę samorządowca. Twój dorobek to coś wspaniałego, nie da się tego wycenić. Jak powiedział Irek – Tylko fotografia nie liczy się z czasem”.

Na zakończenie panowie Barski i Wiśniewski podpisywali albumy. Prawie godzinę trawało składanie autografów i wpisywanie dedykacji chętnym, bo po podpisy tłumnie zgłosili się wszyscy obecni na wydarzeniu.

Tekst i zdjęcia Jacek Sulewski

MS 16/2021, 30 września 2021

Wystawę zdjęć sportowych Ireneusza Barskiego będzie można oglądać w Domu Kultury Kolorowa przy ul. Sosnkowskiego 16.