Jaki ojciec, taki syn? Niekoniecznie

Maj i czerwiec to kompilacja świąt rodzinnych – niedawno obchodziliśmy Dzień Matki i Dzień Dziecka, przed nami Dzień Ojca. Jeśli kiedykolwiek był dobry czas na poruszenie tematów rodzinnych to kalendarium podpowiada nam, że jest to właśnie obecny czas. Wykorzystamy go na rozprawienie się z mitem, w który wierzy większość rodziców. A wierzą oni, że mogą kształtować swoje dzieci i to, kim staną się one w przyszłości. Tymczasem współczesna nauka stanowczo temu zaprzecza.

Nie przewidzisz

Rodzice chcą, aby ich dzieci wyrosły na dobrych, szczęśliwych, odnoszących sukcesy ludzi. Mogą się nawet bardzo starać, żeby tak było. Mogą dbać o dobrą edukację, zdrową przestrzeń do wyrażania uczuć, zaspokajanie wszystkich potrzeb. To jednak nie wystarczy, by mieć pewność, że na dziecko czeka wymarzona przyszłość. I to niezależnie od tego, jaki typ rodzicielstwa praktykujesz – bardziej autorytarne i wymagające, klasyczne z wyraźnie określonymi rolami, partnerskie czy zupełnie pobłażliwe. Z jednej strony to wiemy – wiadomo, że różnie może być i nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Z drugiej zaś w naszym społeczeństwie wciąż panuje przekonanie, że jeśli Twojemu dziecku się nie udaje, to znaczy, że robisz coś źle. Że gdzieś popełniasz błąd. To Tobie – przynajmniej w jakimś stopniu – są przypisywane porażki Twojego dziecka – widocznie nie przygotowałeś go wystarczająco dobrze na wyzwania, z jakimi przyszło mu się mierzyć.

Efekt motyla

Jak się jednak okazuje, nauka wspiera zupełnie inny przekaz: próba przewidzenia, jak decyzje rodziców wpłyną na przyszłość dziecka przypomina próbę przewidzenia huraganu z trzepotu skrzydeł motyla. Analogia ta funkcjonuje pod nazwą efektu motyla i próbuje zobrazować, jak trudne jest wskazanie związków przyczynowo-skutkowych. Zgodnie z nią trzepot skrzydeł motyla np. w Ohio może spowodować po trzech dniach gwałtowny huragan w Teksasie. Psycholog Yuko Munakata przekonuje, że rodzic jest właśnie takim motylem trzepoczącym skrzydłami. Dziecko to z kolei teksański huragan, nieokiełznana i zapierająca dech w piersiach siła natury. Masz więc wpływ na swoje dziecko – tak jak motyl wpływa na huragan – ale efekt końcowy jest zbyt złożony, zbyt zależny od innych czynników, zbyt trudny do przewidzenia.

Wiele sił

A co z rodzicami, którzy ewidentnie odnoszą sukcesy wychowawcze i mają wspaniałe dzieci? Albo z „walczącymi” rodzicami, którzy mają zmagające się dzieci? Nie są to zależności przypadkowe, z pewnością pokazują one moc rodzicielstwa. Istotne jest jednak to, że dzieci są kształtowane przez wiele sił, z którymi dorastają i które często są ze sobą powiązane – siły takie jak geny, temperament, rówieśnicy czy kultura. Trudno jest więc stwierdzić, jakie siły ostatecznie wpływają na to, kim stają się dzieci. Przebadano miliony dzieci, aby rozwikłać wszystkie te wpływy. Przeprowadzono badania bliźniąt jednojajowych, dwujajowych i rodzeństwa wzrastające razem lub adoptowane i wychowywane osobno. Płynący z nich wniosek jest taki: dorastanie w tym samym domu nie sprawia, że dzieci są bardziej do siebie podobne pod względem sukcesów, poczucia szczęścia czy życiowej zaradności.

Wychowanie to nie wszystko

Innymi słowy, wyobraź sobie, że po urodzeniu zostałeś zabrany przez jakąś rodzinę, a Twój brat lub siostra wychowani przez inną. Badania dowodzą, że nie sprawiłoby to, że bylibyście bardziej podobni ani różni niż dorastając razem pod jednym dachem. Z jednej strony odkrycia te wydają się niewiarygodne. Można by pomyśleć, że to wystarczy, aby dzieci dorastały w tym samym domu by były do siebie bardziej podobne, niż gdyby były wychowywane osobno, ale tak nie jest. W 2015 r. metaanaliza (czyli badanie, które analizuje wiele różnych badań) wykryła taki schemat w tysiącach badań przeprowadzonych przez ponad 14 milionów par bliźniąt w 39 krajach. Przeanalizowano ponad 17 000 wyników, a naukowcy doszli do wniosku, że każdy z nich jest dziedziczny. Geny wpływają na to, kim stają się dzieci, ale geny nie wyjaśniają wszystkiego. Środowisko też miało znaczenie, ale również nie wystarczyło, by dzieci dorastające w tym samym domu były bardziej do siebie podobne. Najbardziej kontrowersyjni badacze doszli do wniosku, że w takim razie rodzaj rodzicielstwa nie ma znaczenia, a Ty stałbyś się tą samą osobą, którą jesteś dzisiaj, niezależnie od tego, kto Cię wychował.

Różne doświadczenia

Z drugiej strony te odkrycia nie są aż tak szokujące, gdy pomyślimy o tym, jak ten sam rodzic może kształtować różne dzieci na różne sposoby. Na przykład, jedno dziecko może uznać za pomocne, gdy jego mama jest opiekuńcza, podczas gdy jego siostra uważa to za duszące. Jedno dziecko poczuje, że to miłe gdy rodzice zadają pytania o jego przyjaciół, ale jego brat zinterpretuje to jako wścibskość. Jedno dziecko może postrzegać rozwód rodziców jako tragedię, podczas gdy jego siostra odbierze go jako ulgę. To samo wydarzenie, a jak inne doświadczenie. Ale tylko dlatego, że wydarzenie nie kształtuje ludzi w ten sam sposób, nie oznacza, że nie przyniosło żadnego efektu. Twoje rodzicielstwo może kształtować Twoje dzieci, ale nie w sposób możliwy do jednoznacznego przewidzenia. Twoje rodzicielstwo może sprawić, że Twoje pierwsze dziecko stanie się poważniejsze, a drugie dziecko bardziej zrelaksowane. Lub może sprawić, że Twoje pierwsze dziecko będzie chciało być takie jak Ty, a drugie dziecko nie będzie chciało być takie jak Ty. Machasz skrzydłami motyla przed swoimi jedynymi w swoim rodzaju huraganami.

Co robić?

Co zrobić z takimi wnioskami? Po pierwsze, pamiętaj, że wychowywanie dzieci jest złożone, a rezultaty tego przedsięwzięcia – trudne do przewidzenia. Dla każdego, kto kiedykolwiek był rodzicem: przestań kontrolować ścieżkę swojego dziecka i obwiniać się, jeśli z niej zbacza. Masz wpływ, ale nie masz kontroli. Dla każdego, kto kiedykolwiek był dzieckiem: przestań obwiniać swoich rodziców, a przynajmniej przestań myśleć, że musisz być przez nich zdefiniowany. I przestań obwiniać innych rodziców. Badanie przeprowadzone wśród tysięcy rodziców wykazało, że 90 proc. matek i 85 proc. ojców czuje się osądzanych przez swoich bliskich, a prawie połowa z nich czuje się osądzana przez zupełnie obcych im ludzi. Po drugie, doceń, jak silne mogą być spędzone z nimi chwile, co oznaczają one dla Ciebie i Twojego dziecka w tej chwili – a nie co oznaczają dla Twojego dziecka na dłuższą metę, a czego nie możesz wiedzieć. Działacz Andrew Solomon zauważył, że „chociaż wielu z nas jest dumnych z tego, jak różnimy się od naszych rodziców, jesteśmy nieskończenie smutni, jak bardzo różnią się od nas nasze dzieci”. Może bylibyśmy mniej smutni, gdybyśmy mogli pozbyć się przekonania, że przyszłość naszych dzieci jest pod naszą kontrolą. Dzięki temu doświadczenie bycia rodzicem i bycia dzieckiem może być zwyczajnie bardziej przyjemne i satysfakcjonujące.

Marlena Hess

MS 9/2022, 9 czerwca 2022

Bibliografia: