Filia Narodowego Muzeum Techniki w Ursusie (?)


Rozmowa z Mirosławem Zientarzewskim, dyrektorem Narodowego Muzeum Techniki

  • Panie Dyrektorze, muzeum techniki od pewnego czasu jest nieczynne. Obecnie jest to Narodowe Muzeum Techniki w organizacji. Kiedy możemy się spodziewać otwarcia muzeum dla zwiedzających?

– Narodowe Muzeum Techniki w tej chwili przygotowuje trzy ekspozycje. Wyłoniliśmy podczas konkursu najlepszą koncepcję plastyczną wystawy głównej, która będzie nosiła tytuł „Wkład Polaków w światowe dziedzictwo techniczne i naukowe”. Wystawa jest skierowana głównie do młodych ludzi, do dzieci, po to, żeby pokazywać im polskie osiągnięcia, o których często nie wiemy, bądź o nich zapominamy. Znacznej części naszego społeczeństwa wydaje się, że ten wkład nie jest duży. Jest wiele osób, które go nie doceniają. Chcielibyśmy zmienić taki sposób myślenia, pokazać wielkich Polaków, którzy naprawdę dużo zrobili dla techniki i nauki światowej i zrobić to w na tyle przystępny sposób, żeby młody człowiek, który do nas trafi, wyszedł stąd z przekonaniem, że tak rzeczywiście było, a jednocześnie rozwijał swoje zainteresowanie techniką i mam nadzieję, że dzięki temu w przyszłości część naszych młodych odbiorców zwiąże się z techniką w procesie edukacyjnym.

Kolejne dwie wystawy będą dotyczyły historii maszyn liczących i komputerów oraz historii transportu. Udostępnienie ekspozycji planujemy na przełomie roku 2021 i 2022. Mam nadzieję, że będzie to gwiazdkowy prezent dla wszystkich mieszkańców Warszawy i przyjezdnych, którzy chcieliby nas odwiedzić. Jesteśmy w trakcie procesu, który trwa dosyć długo, ale mam nadzieję, że już za moment będziemy mogli zobaczyć wizualne efekty tych działań.

Muzeum jest instytucją, która prowadzi działania edukacyjne dla młodzieży. Po pandemii wrócimy do naszych spotkań z historią techniki, które odbywały się w muzeum i do zajęć edukacyjnych dla dzieci i młodzieży szkolnej.


  • Określenie „po pandemii” w obecnej sytuacji jest niestety niemożliwe do ulokowania w czasie…

– Trzymamy kciuki, żeby wzrost zachorowań był jak najmniejszy i nie trzeba było wprowadzać żadnych większych restrykcji, niż teraz obowiązujące. To ogranicza nasze życie, naszą działalność i nasze możliwości tutaj.


  • Jak długo Pan jest dyrektorem Muzeum Techniki?

– Już trzy lata i nie wiem, kiedy ten czas upłynął.


  • Wcześniej pracował Pan w Muzeum Wojska Polskiego?

– Tak, pracowałem w Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej – Oddziale muzeum przy ul. Powsińskiej.


  • Narodowe Muzeum Techniki ma swoją filię w Chlewiskach k/Szydłowca. Co to za placówka i dlaczego właśnie tam?

– Po kilku oddziałach, którymi dysponowało Muzeum Techniki i Przemysłu przed likwidacją w zasobie Narodowego Muzeum Techniki został jeden oddział – Zabytkowa Huta Żelaza w Chlewiskach. Tam trafiły kolekcje motocykli, samochodów, obrabiarki, maszyny do szycia, ale najważniejszym i najcenniejszym obiektem jest sama huta. To unikatowy, a zarazem  piękny, XIX-wieczny zakład hutniczy należący do Zagłębia Staropolskiego, który zachował swój pierwotny kształt prawie w nienaruszonym stanie. Wymaga oczywiście ciągłych prac konserwatorskich i ogromnego nakładu środków, ale utrzymywanie go w jak najlepszym stanie jest jednym z naszych priorytetów.


  • Dotarła do nas informacja, że być może w niedługim czasie muzeum będzie miało kolejną filię w Ursusie.

– Jako instytucja jesteśmy zaangażowani w proces utrzymania kolekcji Ursusa scalonej i w nierozerwalnym charakterze. W związku z tym planujemy włączenie całego, obecnego muzeum zakładowego po byłych zakładach ZM Ursus, które znajduje się w gestii Polskiego Holdingu Obronnego do zbiorów Narodowego Muzeum Techniki w Warszawie i w dalszej perspektywie uważam, że konieczne byłoby, aby ta kolekcja była eksponowana w Ursusie i tam pokazywała historię przemysłową tego miejsca i historię przemysłową Warszawy jako takiej. Takich zabytków jest coraz mniej, a musimy o historii polskiego przemysłu pamiętać.


  • W Ursusie istnieje Izba Tożsamości Ursusa, prowadzona przez Ośrodek Kultury „Arsus”, która ma duży zbiór eksponatów, dokumentów, zdjęć, filmów – pamiątek po fabryce, ale również spory zbiór, dotyczący historii miejscowości Czechowice, później Ursusa, która powstała dzięki fabryce. Od wielu lat wszystkie organizacje społeczne, działające w Ursusie, a także ogólnowarszawskie: Rada Seniorów, Dzielnicowa Komisja Dialogu Społecznego, PTTK, harcerze, wszystkie kluby seniorów, Uniwersytet Trzeciego Wieku, organizacje kombatanckie i kulturalne, starają się o utworzenie muzeum, upamiętniającego ponad stuletnią historię zakładów mechanicznych, które opuściło blisko 2 miliony znanych na całym świecie traktorów. Fabryka zatrudniała prawie 20 tysięcy pracowników. Społecznicy chcieliby również, żeby uwidoczniona była miastotwórcza rola zakładów, umiejscowionych na obszarze 160 hektarów z własną linią kolejową, które zmechanizowały polską wieś.

– Na pewno trzeba by się zastanowić nad kształtem nowej ekspozycji. Musi ona pokazywać aspekt techniczny, społeczny i to wszystko, co działo się w Ursusie od strony politycznej i jaką rolę to miejsce odegrało w czerwcu 1976 roku i później. To powinna być wielopłaszczyznowa ekspozycja, pokazująca okres od powstania zakładów, przez Państwowe Zakłady Inżynierii, okupację niemiecką i okres powojenny.


  • Jak mam rozumieć Pana sformułowanie „w dalszej perspektywie”, dotyczące terminu udostępnienia nowego muzeum zwiedzającym?

– Trudno dziś powiedzieć, jak by to mogło wyglądać. Nie ma obecnie w obrębie Ursusa lokalizacji, która pozwalałaby na natychmiastowe  udostępnienie kolekcji zwiedzającym. W mojej ocenie w tej chwili powinniśmy skupić się na tym, żeby kolekcja w nienaruszonym stanie była przechowywana w dobrych warunkach. Niestety, znaczna część tych zbiorów wymaga poważnych działań konserwatorskich. Szczególnie 2 silniki, które stoją na zewnątrz, będą wymagały ogromnych nakładów pracy i oczywiście pochłoną spore środki, zanim zostanie im przywrócony dawny blask i świetność, aby w pewnym momencie mogły cieszyć oczy odbiorców tej wystawy. Pracujemy nad tym, żeby zapadły decyzje, żeby mogło się odbyć przejęcie kolekcji przez nasze muzeum. To też nie jest proces, który dzieje się chwilę.


  • Sądząc po frekwencji (ponad tysiąc osób na dwóch dotychczasowych zjazdach traktorów) oraz zainteresowaniu zwiedzaniem kolekcji (zgłoszenia do Izby Tożsamości Ursusa napływają z całej Polski), powstanie prawdziwego muzeum jest powszechnie oczekiwane, nie mówiąc o zachowaniu pamięci, tożsamości i szeroko rozumianej edukacji kolejnych pokoleń…

– Ja jestem tego samego zdania. Trochę szkoda, że do takiej sytuacji w ogóle doszło, to znaczy, że nagle, w trybie działań ratunkowych, musimy się za to zabierać i zastanawiać się, jak rozwiązać tę kwestię, wyważając potrzeby społeczne i samej kolekcji. Ursus stracił już wystarczająco dużo ze swojego dziedzictwa przemysłowego, np. budynek odlewni żeliwa, z którego pozostała wyłącznie frontowa ściana. Na szczęście dla tego miejsca decyzją Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków zabudowania przedwojennych zakładów zostały wpisane do rejestru zabytków, a sama kolekcja zabezpieczona i przechowana do dzisiaj przez Polski Holding Obronny. To właśnie Ursus powinien być takim miejscem w Polsce, w którym odbywają się najważniejsze zloty traktorów. Powinny się tam dziać takie rzeczy, a przyszłe muzeum powinno prowadzić normalną edukację, pokazywać historię tego miejsca, uwrażliwiać młodych ludzi na szeroko rozumianą technikę. Przecież gdyby teraz w Ursusie zapytało się osoby, które już dłuższy czas tu mieszkają, to wszyscy rodzinnie są związani z technicznym dziedzictwem tego miejsca, mieszkańcy nowych osiedli, przez fakt wyboru miejsca zamieszkania stają się jego częścią. W interesie wszystkich jest, żeby kolekcja była eksponowana.


  • Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Jacek Sulewski

MS nr 15/2021, 9 września 2021

ZOBACZ: Muzeum Ursusa – perspektywy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *