„Emocje są dla mnie bardzo ważne”

Z JOANNĄ STOGĄ, autorką książki „Las, pole, dwa sobole” rozmawia Lucyna Dąbrowska

Z zawodu jest Pani fotografką. Dlaczego zdecydowała się Pani napisać i wydać książkę?

Uwielbiam snuć opowieści i robię to również, fotografując, ale przyszedł czas, by coś odmienić i sięgnąć w końcu po słowo. Zaczęłam od publikacji opowiadań i potem naturalną kontynuacją było wydanie zbioru. Przymierzałam się do tego od dłuższego czasu, uczyłam się pisarskiego rzemiosła, doskonaliłam warsztat, zatem nie była to nagła i spontaniczna decyzja, a efekt wcześniejszych działań i przemyśleń.

Pani książka wydaje mi się bardzo intensywna, mimo że jest dosyć krótka objętościowo. Ile czasu Pani nad nią pracowała?

W sumie kilka miesięcy, przy czym część opowiadań miałam napisanych wcześniej. Końcowy etap pracy nad zbiorem nałożył się na czas pandemii i to mi akurat pomogło. Dzięki temu, że byłam zamknięta w domu, miałam więcej czasu na pisanie.

„Las, pole, dwa sobole” to bardzo osobista książka. Czy to ułatwiało Pani pracę nad nią czy wręcz odwrotnie?

Czytelnicy odbierają tę książkę jako bardzo osobistą, ale proszę pamiętać, że nie jest to pamiętnik, a literatura i tak do tego podchodziłam podczas pracy. Zatem jeśli coś sprawiało mi trudność, to nie osobiste zaangażowanie, a aspekty literackie. Emocje są dla mnie bardzo ważne i dla tych opowiadań były bez wątpienia punktem wyjścia, jednak równie istotna okazała się forma, w jaką chciałam te emocje „zapakować”. Zależało mi na maksymalnym skondensowaniu wrażeń, przy jednoczesnym zachowaniu umiaru. Nie chciałam, by opowiadania były przegadane. Miałam nadzieję, że czytelnicy po przeczytaniu opowiadań sami zechcą dopowiadać własne historie.

W swojej książce porusza Pani bardzo uniwersalny temat – straty matki. Z jakim odbiorem czytelników się Pani spotkała?

Często mi się zdarza, że czytelnicy opowiadają mi o własnych przeżyciach związanych ze śmiercią bliskiej osoby. Są to dla mnie bardzo wzruszające chwile i najbardziej mnie wówczas cieszy, gdy ktoś zapewnia, że moje opowiadania pomogły mu przepracować trudną sytuację. Starałam się, by książka mimo tak poważnej tematyki niosła ze sobą optymistyczne przesłanie i czuję wielką satysfakcję, gdy tak jest odczytywana.

Czy trudno jest zadebiutować w Polsce? Jak Pani postrzega nasz rynek wydawniczy?

Dzięki warsztatom i kursom literackim, w których uczestniczyłam, poznałam wiele osób zarażonych pasją pisania. Na ich, jak również na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że bardzo trudno jest zadebiutować, ale jeszcze trudniej dotrzeć do czytelników. W dzisiejszych czasach pisarz nie może pozostać jedynie pisarzem, musi być dodatkowo specjalistą od reklamy i promocji, a są to zupełnie różne energie. Pisanie wymaga skupienia i samotności, promocja wręcz przeciwnie i nie każdy dobrze się w tym odnajduje.

Jakie ma Pani plany na najbliższą przyszłość? Mam na myśli zarówno fotografię jak i literaturę.

Kilka dni temu postawiłam ostatnią kropkę w swojej nowej książce, zatem przede mną najtrudniejszy etap, czyli wydanie. Na razie radość miesza się we mnie ze zmęczeniem. Potrzebuję czasu, by ochłonąć i być może zwrócę się teraz bardziej w stronę fotografii. Mam kilka nowych pomysłów, ale czekam z ich realizacją, aż upały zelżeją.

Czekamy zatem na premierę Pani nowej książki. Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów w realizacji wszystkich planów artystycznych.

LD

MS 13-14/2021, 5 sierpnia 2021

JOANNA STOGA Fot. Olga Maria Szelc

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *