Zrozumieć emocje

Za nami trudny i z całą pewnością szczególny rok. Przyniósł wiele różnorodnych wyzwań dla każdego z nas. Przyniósł szereg trudnych emocji, z którymi nie zawsze potrafiliśmy sobie poradzić, przynajmniej nie od razu. Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia warto wykorzystać na uważne przyjrzenie się mijającym 12 miesiącom i emocjom, jakie nam towarzyszyły. Okazuje się, że nie zawsze postrzegamy je we właściwy, adekwatny sposób. Jak z trudnych emocji zrobić sojusznika, zamiast wroga?

Mit 1: Niektóre emocje są głupie

Czy wiesz, że kiedy pomyślisz, że napój, który pijesz ma więcej kalorii niż w rzeczywistości, szybciej poczujesz się nasycony, a w twojej krwi pojawi się mniej hormonu głodu? Ten ciekawy fakt dobrze obrazuje, że reagujemy na świat tak, jak go sami postrzegamy. Dotyczy to zarówno naszych przekonań, jak i odczuwanych emocji.

Emocje mają na nas ogromny wpływ i zwykle pojawiają się w jakimś celu.

Ewolucyjnie po coś one powstały, niosą nam jakąś informację, chronią nas, mobilizują do działania, uruchamiają zespół gotowych reakcji, coś nam komunikują. Nawet jeśli nie podoba nam się ten komunikat i nie chcemy się na niego zgodzić. Przykładowo, odczuwany gniew może informować o tym, że nasze granice zostały naruszone. Smutek po zakończonej relacji jest dowodem na to, że była ona dla nas ważna. Frustracja może sygnalizować, że nie czujemy się traktowani w porządku i sprawiedliwie. Nawet jeśli nie podobają nam się odczuwane emocje to nie należy postrzegać ich jako głupie. Lepiej się im przyjrzeć i spróbować zrozumieć, jaki ważny komunikat się pod nimi kryje.

Mit 2: Okazywanie innym, że źle się czuję, jest słabością

Powszechnym jest myślenie, że emocje powinniśmy trzymać na wodzy i nie okazywać ich na przykład w miejscu pracy, gdzie byłoby to zachowaniem nieprofesjonalnym. Towarzyszy temu pogląd, że przyznanie, że się z czymś zmagamy może być odebrane jako słabość. A przecież nikt nie chce być postrzegany jako słaby. Proponuję jednak zupełnie inne spojrzenie.

Badacze zajmujący się emocjami przekonują, że przyznanie się do jakiejś słabości to oznaka niczego innego jak siły. To znak, że nie uciekamy od tej trudnej emocji tylko pracujemy nad nią, wytrzymujemy jej niełatwe dla nas towarzystwo. Nie chodzi oczywiście o głośne szlochanie podczas zebrania w pracy. Jeśli jednak jesteśmy w mocnym napięciu z powodu jakiejś sytuacji to warto to zasygnalizować naszemu otoczeniu. Zawsze należy pozostawać w zgodzie z samym sobą i odczuwanymi emocjami. A otoczenie doceni naszą szczerość i otwartość, pewnie także będzie służyć drogocennym wsparciem.

Mit 3: emocje Mogą pojawiać się bez powodu

Najważniejsze, aby jakoś nazwać swoje emocje, a nazwanie poprzedzone musi być rozpoznaniem. Mniej więcej co czwarta osoba, choć wie, że jest z jakiegoś powodu pobudzona, za nic w świecie nie potrafi powiedzieć, jaką emocję w danym momencie przeżywa.

Tylko sześć emocji dobrze rozpoznajemy – są to: radość, smutek, wstręt, strach, zaskoczenie i złość. Pozostała, ogromna paleta emocji pozostaje dla nas mniej lub bardziej problematyczna. Fakt, że nie potrafimy ich właściwie nazwać i, co za tym idzie, przypisać do konkretnego bodźca, który je wywołał, może powodować, że nie rozumiemy, czemu ta emocja się w nas pojawiła. Stąd robi się skrót myślowy, czyniący sferę emocjonalną obszarem niejasnym, nielogicznym, stojącym całkowicie w opozycji do myślenia racjonalnego. Być może zaskoczy Was to stwierdzenie, ale emocje są… bardzo racjonalne. To, że nie odkryliśmy powodów ich pojawienia się, powinno bardziej świadczyć o nas niż o nich.

Mit 4: bolesne emocje lepiej w sobie stłumić

W przypadku trudnych emocji wielu z nas decyduje się na ich tłumienie. Przykładowo, irytuje mnie, że mój partner nie traktuje mnie z szacunkiem przy swoich kolegach – zamiast robić z tego aferę, decyduję się na zablokowanie w sobie narastającej irytacji. Ma to jednak szereg negatywnych konsekwencji zwłaszcza, jeśli stan ten trwa przez dłuższy czas. Ignorowanie własnych potrzeb i tłumienie narastającej złości z całą pewnością nie przełożą się na szczęśliwy, dojrzały związek. Ponadto, tłumienie emocji ma swoją cenę. Nie tylko nie zmniejsza siły odczuwanych emocji – osoba powstrzymująca okazywanie złości nie staje się przez to mniej zła – ale przeciwnie, prowadzi do wzrostu pobudzenia emocjonalnego, a na dodatek pogarsza sprawność intelektualną. Tłumienie emocji wymaga wysiłku i mobilizacji organizmu, a także stałego monitorowania swych stanów emocjonalnych („Czy nie widać po mnie, co czuję?”). Jest to ogromnie wyczerpujące. Jest jeszcze jedna sprawa. Emocje chodzą parami. Jeśli udaję, że nie ma smutku w moim życiu, to będę mieć w nim też mniej radości.

Mit 5: Nie da się opanować emocji

Często nie chcemy skoncentrować się na odczuwanej emocji, bo boimy się, że w ten sposób ona nami zawładnie. Skoro czuję złość i mam jej nie tłumić, to chyba muszę ją jakoś wyładować czy też odreagować? Owszem, jednak sposób, w jaki to zrobimy zależy od nas. Nad tym mamy kontrolę.

Istnieje wiele korzystnych strategii, które pozwalają nam regulować emocje. Jedną z nich jest akceptacja, czyli pogodzenie się z tym, czego doświadczyliśmy. Nasz projekt został odrzucony? Relacja nie wyszła? Godzimy się z tym, co się stało. Dzięki temu możemy zacząć myśleć, jak zmienić sytuację, jakie działania podjąć. Możemy również pomyśleć o czymś miłym, co poprawi nam nastrój. Choć ta konkretna relacja nie wyszła to mamy w życiu wiele oddanych nam osób. Koncentracja na planowaniu, czyli takie podejście zadaniowe to kolejna korzystna strategia. Polecane są również próby nabrania dystansu do trudnego doświadczenia (może czegoś mnie ono nauczyło?) i pozytywne przewartościowanie. Polega ono na nadawaniu negatywnemu zdarzeniu pozytywnego znaczenia.

Warto rozpocząć nowy rok od świadomego praktykowania tych strategii.

Marlena Hess
MS 22/2020, 17 grudnia 2020

Bibliografia:

  • Rick Hanson, Szczęśliwy mózg, Sopot 2013.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *