DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS,
miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, 
gminy OŻARÓW MAZOWIECKI, gminy BRWINÓW

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Bajki braci Grimm w „realu”

Tegoroczny listopad był bardzo łaskawy. Słoneczne dni zachęcały do spacerów. Zaskakiwał więc widok świecących pustkami parków. Na placach zabaw też nie było tłoku, a ludzie przemykali ulicami jakby ukradkiem. Jedynie przed przychodniami wykonującymi testy covidowe można zobaczyć długą kolejkę czekających na wykonanie badania. Ci z wynikiem dodatnim zaczną kwarantannę. Inni – z ujemnym – poddadzą się rygorom sanitarnym, a jedni i drudzy będą siedzieli w domowej izolacji.

Anglicy przeprowadzili już badania, jak sytuacja zamknięcia i lęku o zdrowie własne i bliskich, o miejsce pracy, oddziałują na psychikę człowieka. Wyniki są nietrudne do przewidzenia. Niepewność jutra, brak bezpieczeństwa, poczucie osamotnienia, konieczność zmiany planów (szczególnie tych ambitnych i przyjemnych), powodują narastanie apatii i depresji. Te z kolei wywołują agresję słowną i fizyczną oraz bunt, wyrażany złością przeciwko całemu światu i każdemu z nas z osobna, jako winnych tej niekomfortowej sytuacji. Czy można się temu dziwić, jeśli do wszystkich codziennych problemów związanych z pracą lub jej brakiem, niestandardowym nauczaniem, opieką nad dziećmi itp., nieustannie atakują nas informacje prawdziwe, ale przesycone treściami wrogimi dla ludzkiej, zmęczonej psychiki.

Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby rano, po włączeniu radia, nie usłyszeć, że jesteśmy w takiej to a takiej strefie, tyle to a tyle osób zachorowało, a tyle zmarło. Znając już te dane nastawiamy telewizor w oczekiwaniu innego, lepszego przekazu. Ale nic z tego. Bardzo prawdopodobne, że trafimy na wywiad z wirusologiem lub innym ekspertem, opisującym długą drogę do wyprodukowania szczepionki. Dla odmiany może to być dyskusja polityków o wydolności lub niewydolności służby zdrowia. Podobnie radośnie przywitają nas portale internetowe.

W dzieciństwie, jak każda mała dziewczynka, czytałam bajki Jakuba i Wilhelma Grimm i przeżywałam dramatyczne losy Kopciuszka, Królewny Śnieżki czy Roszpunki. Tę ostatnią czarownica zamknęła w wieży bez drzwi. A gdy dowiedziała się o próbie uwolnienia Roszpunki przez księcia, zwróciła się do przerażonej dziewczynki tymi słowy: „Myślałam, że uda mi się ciebie odizolować od całego świata, a ja dowiaduję się, że udało ci się mnie oszukać.” Może to nie najlepsze porównanie, ale mam wrażenie, że my też żyjemy w okrutnej bajce, otoczeni przez czarownice lęku, wiedźmy apatii i straszydła bezsilności wobec wszechpotężnego (choć tak maleńkiego) wirusa.

Podczas spotkania z kombatantami jedna z uczestniczek powiedziała mi, że teraz czuje się gorzej niż w czasie wojny, bo wtedy był swój i obcy – wróg, a teraz każdy jest wrogiem, bo każdy może zarazić.

Wracam jednak do bajek braci Grimm pełnych zła i strachu, ale kończących się happy endem. Trudno o lepszy morał i sposób na złe jędze, hodowane i wyolbrzymiane często w naszej zmęczonej lękiem wyobraźni.

Jest rzeczą oczywistą, że trzeba przestrzegać zaleceń bezpiecznościowych. To powoduje nasze zamknięcie w czterech ścianach i zbyt długie spędzanie czasu przed telewizorem lub w internecie. Odczuwamy narastanie pogorszenia nastroju, ale nie bardzo wiemy, jak sobie z tym poradzić. Radzę zamienić telewizor i komputer na telefon stacjonarny lub komórkowy. Rozmowa z kimś, kto na nią czeka (pod warunkiem, że ani słowa nie będzie o pandemii, bo jest wiele ciekawych tematów), poprawi nam humor. Z własnego doświadczenia wiem, jak nasze wnuki – mając dużo czasu wolnego po skończonych lekcjach – chętnie opowiadają o rzeczach naprawdę fascynujących. Ostatnio dowiedziałam się od mojego wnuka, dlaczego w tak zastraszającym tempie zmniejsza się populacja wielorybów. Otóż, według informacji znalezionych przez niego w National Geographic, wieloryby giną, bo połykają śmieci masowo wyrzucane przez ludzi do morza, sądząc, że to smakowite kąski.

Wśród rad, jak przetrwać pandemię chroniąc własną psychikę, znajdujemy rady proste, ale często niedoceniane. Łatwiej będzie nam żyć gdy przyjmiemy, że nie można określić czasu zakończenia epidemii i musimy stworzyć nowy model życia w takich warunkach. Jego głównym założeniem jest obrona wszystkich dotychczasowych planów bez rezygnowania z żadnego. Epidemia pozbawia nas wielu niezbędnych rzeczy, również przyjemności, a przecież człowiek potrzebuje do życia zarówno jednego, jak i drugiego. Dbając o własny dobrostan warto nauczyć się odczuwania radości, a nawet szczęścia – z byle powodu.

Komuś udało się załatwić drobną sprawę. Ktoś inny przygotował królewskie danie prawie z niczego, a jeszcze inna osoba trafiła na książkę, pochłaniającą ją bez reszty. Zamiast narzekać na los i sytuację, spróbujmy przechytrzyć złą czarownicę, rozsiewającą lęk i nudę. Szukajmy sposobów na poprawę sytuacji życiowej naszej, a może i innych ludzi. To nie jest niemożliwe.

Podczas ostatniego dyżuru poselskiego jedna z organizacji senioralnych zaproponowała poprowadzenie telefonu zaufania dla osób w kryzysie, spowodowanym przez pandemię. Inna zgłosiła potrzebę na dwa nowe stanowiska pracy. Nauczyciele – wolontariusze proponują pomoc uczniom borykającym się z zaległościami. Wielu wolontariuszy „Klubów Ośmiu” naszej Fundacji chce pomagać osobom na kwarantannie – mogą robić zakupy lub czytać książki przez telefon. To właśnie oni oszukują wiedźmy strachu i czarownice bezsilności. Przekonują, że czują z tego powodu dużą satysfakcję. Coś w tym jest...

Joanna Fabisiak
Poseł na Sejm RP,
Prezes Fundacji „Świat na Tak”

MS 22/2020, 17 grudnia 2020