DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Nycowie w „Acherówce”

Do 10 listopada w pałacyku „Acherówka” w Parku Achera przy ul. Walerego Sławka 2 można oglądać piątą już wystawę, przybliżającą historie rodzin, mających wpływ na powstawanie i rozwój Ursusa. Najnowsza wystawa jest zatytułowana „Nycowie – ostatni gospodarze w Szamotach i Czechowicach”.

Pierwsza prezentacja rodzin Ursusa miała miejsce w 2011 roku. Dotychczas uhonorowane zostały rody Grabskich, Acherów, Hassów i Wallów, aktualnie – Nyców. Czekamy na kolejne opowieści o ursuskich znanych i zasłużonych rodach – może Szpudowie, Kifferowie... Jedna z wystaw była poświęcona Grabskim – zawdzięczamy im powstanie Gołąbek. Dzięki Nycom powstały Czechowice, które Piotr Nyc dostał od ojca, Walentego. Pierwszą ulicą Czechowic była wówczas dzisiejsza ul. Faraona (wcześniej Kościuszki, potem Prusa).

Wernisaż

Na uroczysty wernisaż, 15 września, przybyło wiele osób. Największą grupę stanowili oczywiście przedstawiciele rodziny. Byli również: Przewodnicząca Komisji Oświaty Rady Dzielnicy Wanda Kopcińska, Wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy Anna Lewandowska, Naczelnik Wydziału Kultury Dzielnicy Ursus Katarzyna Świtalska, Dyrektor Ośrodka Kultury „Arsus” Bogusław Łopuszyński, Kierownik Domu Kultury „Kolorowa” Elżbieta Zdanowska-Cozac i wielu mieszkańców.

Prezentacja plansz ze zdjęciami i tekstem oraz drzewem genealogicznym rodziny odbyła się na zaadaptowanej scenie od strony parku. Na planszach znalazły się pierwsze kolorowe zdjęcia Ursusa, m.in. z ul. Jagiełły, które autorzy wystawy uzyskali od p. Tomasza Wronko. Całą uroczystość poprowadził Łukasz Prokop. Jak powiedział, zorganizował tę wystawę we współpracy z Jerzym Domżalskim. Stroną graficzną zajął się Piotr Margas.

Historia rodziny

Jerzy Domżalski w krótkim wystąpieniu przedstawił historię rodziny Nyców.

– Znajdujemy się w szczególnym miejscu – rozpoczął Pan Jerzy. – Dwie, z dotychczasowych wystaw były poświęcone rodom, które miały gniazdo właśnie tutaj. Do początków XX wieku byli to Wallowie, a w 1912 roku zamieszkali tutaj Acherowie. Ich rodzina wywodziła się z Bawarii. Od późnego średniowiecza do połowy XIX wieku był w tym miejscu dwór. Był biedny, tak, jak i cała wioska Skorosze. W 1853 r. posiadłość kupił Theodor Landru i rozparcelował.

To, co robi Pan Jerzy jest rzeczą unikalną. Tylko on zajmuje się spisywaniem dziejów Ursusa. To bardzo czasochłonna i trudna praca. Wydał już kilka książek o tej tematyce. Jak czytamy w artykule „Zaduszkowe wspominki” Jerzego Domżalskiego w Dzienniku Ursusa z 5 XI 2000 roku „Walenty Nyc z Szamot dał początek bardzo licznej do dziś rodzinie w Ursusie. Miał pięciu synów. Piotra, Łukasza, Michała, Józefa i Bolesława oraz dwie córki: Władysławę i Henrykę. Zmarł w 1936 roku w wieku 78 lat. Pochowany jest wraz z żoną, Marianną ze Szpudów na cmentarzu w Gołąbkach, blisko mogiły Teobalda Kiffera – juniora. Walenty Nyc podzielił swoje wielkie gospodarstwo, leżące we dwóch wioskach, między 4 synów. Najstarszy Piotr oraz Michał otrzymali gospodarstwa w Czechowicach, tuż po północnej stronie linii kolejowej warszawsko-wiedeńskiej, zaś Łukasz i Józef w Szamotach. Najmłodszy Bolesław nie otrzymał ziemi, a «dostał wykształcenie» – ukończył szkołę zrzeszenia kupców przy ul. Waliców. Łukasz i Józef żyli z roli. Piotr rozparcelował gospodarstwo na działki budowlane. Michał prowadził knajpkę. Bolesław dzierżawił od najstarszego brata – a potem od jego spadkobierców – skład opałowy i bocznicę kolejową. Wiodło mu się bardzo dobrze. Ożenił się z Janiną Kiffer, córką z pierwszego małżeństwa Teobalda Kiffera – juniora. Zamieszkał u teścia w willi przy ul. Regulskiej 15, zarobione pieniądze ulokował w czynszowej kamienicy – przy ul. Narutowicza 1 i w domu przy Mickiewicza”.

Rozmowy

Urszula Nyc, żona Janusza Nyca, syna Łukasza opowiadała, że jest w tej rodzinie od 1955 roku i bardzo się z tego cieszy. Rodzina jest bardzo zżyta. Kilka pokoleń trzyma się razem. Cyklicznie organizują zjazdy rodzinne.

Wystawa spotkała się z bardzo dobrym odbiorem ze strony pierwszych oglądających. Autorzy podzielili się z nimi licznymi ciekawostkami, które wypłynęły w trakcie jej przygotowywania. Przybyli mieszkańcy zadawali szczegółowe pytania, starsi wymieniali wspomnienia. Potem był poczęstunek wewnątrz pałacyku i dalsze rozmowy.

Tekst i zdjęcia Jacek Sulewski

MS 17/2019, 26 września 2019