DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Aleppo, Palmyra, Damaszek, Syria” – wernisaż malarstwa w Domu Kultury „MIŚ”

Moje serce płacze dzień w dzień”


Prof. Khaled Basmadji: z wykształcenia: mikrobiolog i parazytolog. Z zamiłowania: malarz artysta. Ze względu na krwawe wydarzenia w Syrii: wygnaniec zamieszkały w Polsce. Z jego obrazów czuć siłę i słońce Bliskiego Wschodu. Od 5 grudnia jego sztukę można podziwiać na parterze w Domu Kultury „MIŚ” przy ul. Traktorzystów w Dzielnicy Ursus.

Każdy obraz ma coś z mojego życia. Nie ma obrazu namalowanego przypadkowo – mówił 5 grudnia bohater wernisażu prof. Khaled Basmadji. Malarstwo to jego pasja od 12. roku życia. Namalowany koń arabski, którego można podziwiać, a nawet kupić, jak i kilkanaście innych wystawionych obrazów, symbolizuje życie profesora, który mieszkał i spełniał się w ojczystej Syrii, a dziś jest daleko poza swoim krajem ze względu na trwający konflikt zbrojny*. Wiele dzieł, epatujących żywą kolorystyką typową dla sztuki orientalnej, odnosi się do wspomnień ojczyzny profesora i cierpienia, które ukazują na płótnach twarze kobiet i dzieci. Czerwienie i pomarańcze symbolizują pustynne piaski i słońce. W jego obrazach pojawiają się często litery klinowe pochodzące od starożytnego alfabetu ugaryckiego (nazwa pochodzi od miasta Ugarit w Syrii, gdzie odkryto alfabet).

Rodzinna atmosfera

Na grudniowe spotkanie do Ursusa przybył razem z przyjaciółmi i rodziną: żoną Danutą (doktor mikrobiologii) oraz dwiema córkami (pracownikiem naukowym i lekarką). Poza rodziną profesora obecni byli również mieszkańcy Ursusa, głównie seniorzy i przedstawieni przez prowadzącą spotkanie Irenę Jarzębak: dyrektor Ośrodka Kultury „ARSUS” Bogusław Łopuszyński, naczelnik Wydziału Kultury Dzielnicy Ursus Aleksandra Magierecka, kierownik Domu Kultury „MIŚ” Paweł Wyrzykiewicz, zastępca dyrektora Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi Nr 2 w Gołąbkach Magdalena Grześczyk.

Z nostalgią o Aleppo

Prof. Khaled Basmadji przybył po raz pierwszy do Polski jako student wysłany przez syryjski rząd w 1964 roku. – W wieku 18 lat zacząłem kurs języka polskiego w Łodzi, następnie studia we Wrocławiu – opowiadał łamaną polszczyzną. W Polsce poznał swoją obecną i jedyną żonę – Danutę. Zamieszkała z mężem w Syrii po kilku latach. Profesor opowiadał z nostalgią o swoim rodzinnym mieście Aleppo – zamieszkałego już od blisko czterech tysiącleci. Zmuszony był opuścić je w 2012 roku. W Aleppo zostawił wszystko poza albumami ze zdjęciami: dokumenty, biżuterię, oszczędności. Mieszkał w dzielnicy, gdzie działały konsulaty. Miasto tętniło życiem. Panowały dobre stosunki pomiędzy wyznawcami różnych religii. – Naród syryjski jest bardzo gościnny. Goście to dla nich świętość – wspominał. Święta religijne były wolne dla wyznawców wszystkich wierzeń. – Syria była na pierwszym miejscu wśród krajów arabskich pod względem liczby osób na studiach doktoranckich. Szkoły i uczelnie były bezpłatne. Chętnie osiedlali się tam Arabowie z innych krajów – dodał. Jego opowieść uatrakcyjnił pokaz zdjęć miast syryjskich.

Liczne pytania z sali

Profesor oraz małżonka chętnie odpowiedzieli na kilka pytań z sali. Uczestnicy ciekawi byli statusu kobiet w Syrii, życia w małżeństwie. Pani Danuta opowiedziała – zaznaczając, że to tylko jej doświadczenia – że połowa lekarek w Syrii to kobiety. Sama pracowała w fabryce leków prowadzonej wspólnie przez chrześcijanina i muzułmanina. – Młode kobiety żyły podobnie jak w Polsce. Nie spotkałam się z brakiem szacunku. Kobieta nie wynosi śmieci, nie nosi zakupów. Żona profesora zetknęła się także z biedą. Małżeństwa w większości przypadków są jednak aranżowane. Głową domu jest raczej mężczyzna.


Wojna w Syrii trwa już ponad 6 lat. Bezrobocie, bieda, rosnące ceny żywności, brak wolności słowa, korupcja i nepotyzm zmusiły w grudniu 2010 r. do wyjścia na ulice obywateli państw arabskich. Zaczęło się od Tunezji, potem Arabska Wiosna ogarnęła na inne kraje północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. Do Syrii zryw dotarł w marcu 2011 r. Na ulice Damaszku i innych miast wyszli obywatele, którzy protestowali przeciwko klanowi Asadów, rządzącemu żelazną ręką od 1963 r. Baszar al-Asad nie ugiął się jednak pod żądaniami ludzi i rozkazał wojsku strzelać do „nieposłusznych” obywateli. Protesty szybko przerodziły się w zbrojne powstanie przeciwko reżimowi. Osłabione konfliktem wewnętrznym państwo stało się łatwym łupem dla religijnych fundamentalistów. Dżihadyści w 2014 r. ogłosili powstanie kalifatu pod nazwą Państwo Islamskie, zajęli już sporą część Syrii i Iraku. Przeprowadzając egzekucje na „niewiernych”, prześladują chrześcijan i niszczą „bałwochwalcze” zabytki, m.in. liczące 2 tys. lat świątynie rzymskie w starożytnej Palmyrze. ISIS wydało wojnę religijną szyitom, alawitom, chrześcijanom, umiarkowanym sunnitom, jazydom i Kurdom. Skutki brutalnego konfliktu odczuło ponad 13 mln osób, w tym 6 mln dzieci. Rodziny w Syrii żyją bardzo często w skrajnym ubóstwie. Według szacunków UNICEF bieda dotknęła 85% Syryjczyków. 7 mln osób nie ma dostępu do wystarczającej ilości żywności. 1,7 mln dzieci syryjskich nie chodzi do szkół, również z powodu braku ogrzewania w klasach. Od rozpoczęcia walk zginąć mogło nawet 470 tys. ludzi. Miliony ludzi uciekły z domów i zasiliły falę uchodźców, która zalewa teraz Europę, wywołując poważne napięcia w Unii Europejskiej.




Tekst i zdjęcia Agnieszka Gorzkowska

MS 20/2017, 14 grudnia 2017