DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

„Perła” w Ursusie – o wieczorze autorskim Tomasza Raczka

27 listopada Bibliotekę Publiczną w Dzielnicy Ursus odwiedził znany krytyk filmowy, zawdzięczający swą popularność przede wszystkim współpracy z Zygmuntem Kałużyńskim. Spotkanie, sfinansowane przez Instytut Książki, odbyło się w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki Oddziału „Czechowice”.

Środowe wydarzenie przyciągnęło rzesze wielbicieli Tomasza Raczka, nie tylko z Ursusa. Z harmonogramu publicysty wynikało, że bardzo często odwiedza on biblioteki, wiele osób z pobliskich okolic przyciągnęła więc możliwość bezpośredniego kontaktu z legendą polskiej krytyki filmowej. Nie ulega wątpliwości, że autor „Karuzeli z herosami” obecnym na sali najbardziej kojarzył się ze słynnym duetem telewizyjnym, który współtworzył ze zmarłym w 2004 roku Zygmuntem Kałużyńskim. W latach dziewięćdziesiątych obaj panowie przyciągali przed ekrany telewizorów miliony widzów. Sekretem ich sukcesu było to, że w przystępny sposób potrafili każdemu przybliżyć największe dzieła historii kina. W programie o znaczącym tytule „Perły z Lamusa” dawali popis nie tylko swojej erudycji, ale też nietuzinkowego charakteru. Ich barwnym polemikom towarzyszyło zawsze ekscentryczne zachowanie Zygmunta Kałużyńskiego, tonowane spokojem i opanowaniem Tomasza Raczka. Pytanie o okoliczności poznania swojego przyjaciela zamieniło się w prawie godzinną opowieść o telewizji w czasach PRL, przeplataną rozlicznymi anegdotkami oraz wspomnieniami zawodowymi i osobistymi.

Legendarny duet

Po ukończeniu szkoły Tomasz Raczek próbował swoich sił w wielu zawodach, nawet w takich, do których zupełnie nie miał talentu, np. w gastronomii. Pierwsze próby odnalezienia się na rynku pracy najczęściej kończyły się katastrofą. Te odległe wspomnienia, niepasujące do dzisiejszego wizerunku jednego z największych autorytetów w dziedzinie krytyki filmowej, niesamowicie bawiły zgromadzoną w czytelni publiczność. Po długich poszukiwaniach źródła zarobku, nasz gość w końcu jednak trafił we właściwe miejsce i na właściwych ludzi.

Publicysta przyznał, że podczas pierwszego kontaktu z Zygmuntem Kałużyńskim, postanowił dużo mu przerywać i często się z nim nie zgadzać, co dało znakomity efekt, bo starszy kolega po fachu od razu go zapamiętał i zaprosił później do współpracy. Było to w czasach, kiedy do budynku Telewizji Polskiej „przechodziło się, jak przez śluzę, do lepszego świata”, „gdzie na wstępie każdego witały hostessy, kawusia, torcik wedlowski i ptasie mleczko”. To naprawdę robiło wrażenie, bo wokół nie było nic, a przeciętni ludzie pogrążeni byli w trudach życia w niedostatku. Tomasz Raczek spędził w TVP niejedną dekadę, więc był świadkiem jej postępującego upadku, aż po teraźniejszość, będącą apogeum jej katastrofy, co dobrze tam oddają zapchane, często nieczynne toalety.

Zranione ego filmowców

Podczas spotkania autor „Kinopassany” bardzo obrazowo opisywał nie tylko rzeczywistość PRL-u, ale i teraźniejszość, również obfitującą w rozmaite absurdy. Za swoją wypowiedź na temat filmu „Kac Wawa” Tomasz Raczek został pozwany do sądu przez producenta. Miewał też nieprzyjemne konfrontacje z aktorami, których grę skrytykował. Jedną z przytoczonych przez niego anegdotek była sytuacja, w której rozgoryczony Michał Milowicz zagaił go kiedyś w korytarzu pytając: „Dlaczego nie lubi pan młodych polskich aktorów”? Na co zdziwiony publicysta odpowiedział pytaniem: „Ma pan na myśli siebie?” Sala czytelni co chwilę wybuchała śmiechem, słysząc przytaczane reakcje twórców na ostre opinie krytyka.

Tomasz Raczek uważa, że trudno jest zachować niezależność i obiektywność w ocenie cudzego dzieła, jeśli ktoś tego nie potrafi, to nie powinien się zajmować recenzowaniem. Od razu widać, że teksty takiej osoby pisane były „na zamówienie”. Krytyk powinien pisać przede wszystkim dla widza i być wobec niego szczery. Jeśli zaś chodzi o występy w telewizji, to „powinno się patrzeć w obiektyw kamery jak w oczy przyjacielowi. Tylko tak można zjednać sobie widza” – dzielił się z nami Tomasz Raczek, tym co usłyszał od swoich starszych kolegów z TVP.

Upamiętnianie Zygmunta Kałużyńskiego

Perły z Lamusa” były nagrywane do 2000 roku, jednak pod koniec Zygmunt Kałużyński nie czuł się najlepiej. Zdiagnozowano u niego nowotwór. Wtedy właśnie Tomasz Raczek zwrócił się do Niny Terentiew, która była dyrektor programową TVP2, w sprawie upamiętnienia działalności człowieka-legendy polskiej telewizji. Tak powstał ponad czterdziestominutowy film „Pół życia w ciemnościach”, w reżyserii Jana Sosińskiego, według zamysłu Tomasza Raczka. Obraz ten stanowi dokumentację z ostatnich chwil z życia znanego krytyka, ukazując go nie tylko od strony zawodowej.

Nagranie z filmem dostępne jest w Bibliotece Publicznej w Ursusie, podobnie zresztą jak i książka – „Pół życia w ciemności. Biografia Zygmunta Kałużyńskiego” autorstwa Wojciecha Kałużyńskiego, omawiana podczas jednego ze spotkań Dyskusyjnego Klubu Książki Oddziału „Czechowice”. Tomasz Raczek przyznał, że po śmierci swego przyjaciela i współpracownika dowiedział się, że to właśnie jemu zawdzięcza swoją karierę medialną, jednak sam Zygmunt Kałużyński nigdy mu tego nie powiedział, co świadczy o jego wielkiej klasie.

Polscy reżyserzy „na tapecie”

Na pytanie jak zmieniało się polskie kino w ciągu ostatnich trzydziestu lat Tomasz Raczek odparł, że jego największy kryzys przypadł na lata dziewięćdziesiąte. Teraz jednak nie jest tak źle, można nawet powiedzieć, że nasza rodzima kinematografia powoli się odradza. Publicysta ceni sobie szczególnie filmy w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, który „jako jeden z niewielu twórców ma odwagę pokazywać prawdę i poruszać niewygodne tematy, czasem na przekór oczekiwaniom”. Jako przykład podał film „Wołyń”, który wywołał ogromne poruszenie wśród widzów i krytyków, nie tylko z uwagi na trudny temat, który porusza, lecz także ze względu na zawarcie tam bardzo drastycznych scen. Tomasz Raczek uważa, że są one w filmach potrzebne, żeby widz mógł odczuć ciężar historii. Jak podkreślił, nie powinno się jednak uczestniczyć w takich pokazach bez odpowiedniego przygotowania, dlatego też on prowadzi kinoterapię przed niektórymi seansami. O szczegółach tej działalności opowiada w swojej książce „Kinopassana”, którą można było nabyć po spotkaniu wraz z autografem samego autora.

Wieczór autorski zakończyły gromkie brawa, a następnie wspólne zdjęcia i rozmowy z zaproszonym gościem w kuluarach.

Lucyna Dąbrowska

Zdjęcia Kamil Dąbrowski

MS 22-23/2019, 12 grudnia 2019