DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Magiczne krople, cudowne plastry, wzmacniacze...

Rynek tanich polepszaczy słuchu, magicznych kropli i plastrów przywracających słuch aż kipi od ofert. Począwszy od prasy, poprzez telesprzedaż, a skończywszy na supermarketach. Mało kogo to zastanawia, skąd wzięły się te wynalazki i czy autorytety polecające je w ogóle istnieją. Jednak – reklama dźwignią handlu. Ważne, że można kupić coś tanio i że jest polecane przez abstrakcyjną „Zofię K.”, która je przetestowała i w cudowny sposób odzyskała słuch. Trudno to zaakceptować specjaliście, który doskonale rozumie, że pewne schorzenia uszu wymagają długotrwałego i skomplikowanego leczenia, a inne powodują nieodwracalne zmiany, które można tylko częściowo zrehabilitować. Specjalistycznego leczenia nie zastąpią w żadnym razie „magiczne” krople, czy plastry, a profesjonalna rehabilitacja słuchowa nie polega na zakupie wzmacniacza słuchu. I tak jest w przypadku niedosłuchu.

Od czego zacząć?

Najważniejsze jest wykonanie odpowiednich badań i konsultacja ze specjalistą. Jeśli czujesz, że Twój słuch się pogorszył, nie zwlekaj i wykonaj badanie słuchu. Badanie słuchu można wykonać bezpłatnie. Wynik badania pozwoli określić czy należy wdrożyć leczenie, czy też potrzebne będą aparaty słuchowe.

Zwykle w sytuacjach, gdy okazuje się, że niezbędne są aparaty słuchowe, padają pytania: A czy na pewno już muszę nosić aparaty słuchowe? Czy muszą być dwa? Ile kosztują takie aparaty? Pod dłuższej rozmowie klient wychodzi z gabinetu protetycznego i zaczyna szukać innych rozwiązań, bo trudno mu się pogodzić z faktem, że jego niedosłuchu nie można wyleczyć, a aparaty to jednak inwestycja.

Część klientów zasięga opinii lekarskiej, ale mimo potwierdzonych wskazań, nie podejmuje właściwych kroków. Zaczyna się szukanie półśrodków. Zamiast testowania aparatów słuchowych, klienci sięgają po wzmacniacze słuchu i zamawiają plastry polepszające słyszenie przez reklamujące je infolinie. Dopiero, gdy to rozwiązanie nie pomaga, wracają do specjalisty i proszą o pomoc.

Kilkakrotnie miałam do czynienia, z klientami, którzy przychodzili do mojego gabinetu z gazetą reklamującą fantastyczny, tani produkt i pytali, co sądzę o tych „cudownych” kroplach lub wzmacniaczu słuchu. Pomimo mojej przestrogi – postanawiali spróbować. Po jakimś czasie wracali do mnie zawiedzeni i nierzadko z jeszcze bardziej pogorszonym słuchem.

Najgorzej jest wpaść w pułapkę surrealistycznych obietnic producenta. Nie dajmy się w nią złapać! Nie dajmy się oszukać.

Jaka jest różnica między wzmacniaczem słuchu, a aparatem słuchowym?

Aparat słuchowy to przede wszystkim urządzenie medyczne, atestowane, certyfikowane i z gwarancją. Aparaty słuchowe bardzo dokładnie dopasowuje się za pomocą komputera, tak aby wzmacniały dźwięki w sposób odpowiedni dla użytkownika, a więc dostosowuje się je do konkretnego ubytku słuchu (indywidualnie dla każdego pacjenta). Co więcej, słyszenie w aparatach słuchowych tak można wyregulować, aby dźwięki były przyjemne w odbiorze, słyszane na właściwym poziomie, prawie naturalne, a mowa zrozumiała i przejrzysta. Dodatkowo aparaty wyposażone są w systemy chroniące nasze uszy przed nagłymi, głośnymi dźwiękami, redukują szumy i hałasy, a jednocześnie pomagają skoncentrować się na istotnych dla słuchającego informacjach. Aparaty słuchowe poprawiają lokalizację dźwięków, a więc sprawiają, że wiemy z której strony dochodzą do nas dźwięki i jakie to dźwięki. Pomagają rozróżnić i zinterpretować dźwięki docierające do naszych uszu. Wzmacniacz to tania „podróbka” aparatu słuchowego. Z pozoru obudową przypomina aparat słuchowy, ale jego funkcjonowanie pozostawia wiele do życzenia. Po pierwsze wzmacnia w taki sam sposób wszystkie dźwięki, a to oznacza, że również wszelkie hałasy. Przez to nie jest wstanie poprawić rozumienia mowy, a może przyprawić o ból głowy z powodu zbyt głośnych dźwięków. W przeciwieństwie do aparatów słuchowych nie ma programów słyszenia dostosowanych do różnorodnych warunków otoczenia i nie można go dopasować komputerowo. Najbardziej jednak zraża niedopasowanie kształtu wkładki dousznej lub obudowy wewnątrzusznego wzmacniacza. Umieszczone w uchu wzmacniacze brzydko wystają z przewodu słuchowego i są bardzo widoczne dla otoczenia. Najgorsze, że mogą nawet poranić ucho. Wzmacniacze łatwo się psują i choć wydaje się na nie około 100 zł, to jednak ma się poczucie wyrzuconych do kosza pieniędzy.

Wzmacniacze słuchowe mogą pogorszyć słuch, doprowadzić do pojawienia się szumów w uchu lub bólu głowy, a to przez brak systemów chroniących przed hałasem. Bardziej szkodzą niż pomagają. Zdecydowanie frustrują użytkowników, ponieważ nie poprawiają rozumienia mowy. Klienci nadal mają kłopoty z oglądaniem telewizji, czy śledzeniem słów rozmówcy w hałasie ulicznym, czy w grupie. Najgorsze, że nie ma komu się poskarżyć i zareklamować funkcjonalności urządzenia. Jest po prostu takie, jakie jest.

Święta tuż za progiem. To wyjątkowy czas pełen radosnych spotkań rodzinnych. To okazja do obdarowywania prezentami, rozmów przy stole i zabaw z dziećmi. Pozwólmy naszym bliskim, aby w pełni mogli uczestniczyć w tym pięknym wydarzeniu. Zadbajmy o to, abyśmy mogli słuchać i słyszeć siebie nawzajem.

Wesołych Świąt!

 

Agnieszka Kołaczek  – protetyk słuchu, specjalista z wieloletnim doświadczeniem w pomocy ludziom z problemami związanymi ze słuchem

MS 21/2019, 28 listopada 2019