DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Najcięższe grzechy kościoła – recenzja filmu „Kler”

Fot. Bartosz Mrozowski/KLER


28 września wszedł do kin nowy, niezwykle głośny film Wojciecha Smarzowskiego. Przedstawiający najciemniejszą stronę kościoła „Kler” miał w założeniu szokować, oburzać, niekiedy nawet przerażać widza. Jak wyszło? Film bez wątpienia spełnia to zadanie.

Pigułka patologii

„Kler” przedstawia losy trzech księży: Andrzeja Kukuły (Arkadiusz Jakubik), Tadeusza Trybusa (Robert Więckiewicz) oraz Leszka Lisowskiego (Jacek Braciak). Poznajemy ich podczas alkoholowej libacji, która burzy widzom stereotyp pobożnego, moralnego księdza. A to dopiero początek zaskakującej różnorodnością listy przewinień kościoła. Wbrew temu, co sugeruje zwiastun, akcentów humorystycznych jest w filmie niewiele. Film jest ciężki, poważny, momentami wręcz przytłaczający. Kościół, który nawołuje do życia bez grzechu, musi zmierzyć się tym razem z własnymi głównymi grzechami. Wśród nich są alkoholizm, hipokryzja, przekręty, korupcja, romanse, wyzyskiwanie wiernych, bogactwa materialne oraz grzech absolutnie najokrutniejszy, czyli pedofilia. Smarzowski w pigułce przedstawia całą patologię świata duchownych.

Brak jednoznaczności

Narracja, jaką Smarzowski stosuje w tym filmie jest bardzo mocna i dosadna. Film porusza widza pod względem merytorycznym, moralnym i emocjonalnym. Jednak księża przedstawieni w obrazie Smarzowskiego najczęściej nie są ani dobrzy, ani źli. Są wielowymiarowi, targani ludzkimi słabościami, często niosący ze sobą traumę z przeszłości. Oczywiście nie ma żadnego usprawiedliwienia dla dokonywanych przez nich przestępstw, jednak reżyser stara się wniknąć głębiej, wykorzystując wiele różnych płaszczyzn. Podobnie podchodzi do zagadnienia pedofili, którą omawia z kilku perspektyw – z punktu widzenia ofiar (na różnym etapie życia), sprawcy, kościoła czy nawet niesłusznie oskarżonego księdza. Trudno zdecydować, co w tym filmie boli najbardziej – skala absurdów i patologii czy brak odpowiedzialności i konsekwencji.

Czy warto zobaczyć?

Z filmu nie można wyciągać prostych wniosków, że np. cały Kościół taki jest. Bo nie jest. Taka myśl byłaby okrutna i wysoce krzywdząca. Przedstawione wydarzenia są fikcyjne, mimo że pojawiają się niekiedy nawiązania do autentycznych, głośnych spraw sprzed lat. Film zawiera zestawienie tych absolutnie najgorszych grzechów kościoła. To skondensowana dawka zła, którą współczesny kościół wciąż jest zarażony.

O „Klerze” chce się rozmawiać, nie można wobec niego pozostać obojętnym, trudno przestać o nim myśleć. Świadczy o tym choćby reakcja widzów na sali kinowej. Sala była wypełniona po brzegi, co świadczy o wysokim zainteresowaniu filmem i jego rozgłosem. Jednak po seansie panowała cisza. Tak jakby każdy widz potrzebował jeszcze trochę czasu na przetrawienie tego, co zobaczył. Tak działa „Kler”. Na pewno warto go zobaczyć. Ale nie jest to film dla każdego.

Marlena Hess

MS 18/2018, 25 października

Źródło: filmweb.pl