DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS,
miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, 
gminy OŻARÓW MAZOWIECKI, gminy BRWINÓW

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Izolacja a uzależnienia

Specjaliści ostrzegają, że w trakcie obecnej, przedłużającej się izolacji coraz więcej osób sięga po alkohol. Abstynentom trudno wytrwać w swoich postanowieniach, a osoby pijące dawniej okazjonalnie odnajdują w nim ukojenie swoich burzliwych emocji. Trwająca pandemia może przełożyć się na wzrost liczby uzależnień, dlatego, jak radzi WHO, powinniśmy zachować teraz szczególną ostrożność w spożywaniu alkoholu.

Redukcja stresu

Konieczność izolacji spadła na nas nagle, z dnia na dzień zamykając ludzi w domach, wielu pozbawiając pracy lub zmieniając ją na formę zdalną, całkowicie wywracając do góry nogami nasze dotychczasowe życie. Wielu z nas odczuwa w związku z tym uświadomiony lub bardziej podprogowy lęk. Tam, gdzie szukamy wsparcia, niekoniecznie go odnajdujemy. Np. chęć pozyskania informacji w mediach kończy się jeszcze większym podsycaniem naszych lęków. Alkohol staje się jednym z takich doraźnych sposobów redukcji stresu. Odwraca uwagę od nieprzyjemnych myśli i łagodzi narastające w nas trudne emocje, ale koszty, jakie trzeba będzie ponieść, mogą okazać się nieproporcjonalnie wysokie do odczuwanej ulgi. Separacja i odizolowanie to bardzo żyzna gleba dla pogłębienia skłonności alkoholowych.

Pandemia uzależnień

Być może nie do końca zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji, bo jej skutki nie są jeszcze teraz w pełni widoczne. Doświadczamy obecnie innych, bardziej dramatycznych i niejako spektakularnych skutków pandemii – utrzymująca się wysoka liczba zakażeń, masowe zwolnienia lub ograniczenia działalności zawodowej, wciąż nieznana skala skutków gospodarczych. Psychoterapeuta Robert Rutkowski twierdzi, że żniwa częstszego obecnie sięgania po substancje psychoaktywne będą widoczne dopiero w przyszłym roku. „Jeżeli w tej chwili mamy pandemię koronawirusa, to w przyszłym roku będziemy mieć pandemię ludzi bardzo silnie uzależnionych.” – powiedział w jednym z odcinków „Dzień dobry TVN” (20/04/2020).

Alkoholizm ukryty

Wiele niekorzystnych tendencji można jednak zaobserwować już teraz. Dotyczą one tzw. alkoholików wysokofuncjonujących (ang. High Functioning Alcoholics), mających zazwyczaj rodziny, świetną pracę, imponujące zarobki. Sukcesy w różnych sferach zawodowych przysłaniają ich narastające nadużywanie alkoholu. Błyskotliwi i przebojowi na spotkaniach służbowych, po pracy upijają się do tzw. urwania filmu. Aby udowodnić sobie i innym, że ich zaprzeczanie chorobie alkoholowej jest słuszne, potrafią nie pić przez długi czas. Zawsze jednak do tego picia w końcu wracają. Ten dotychczas kontrolowany model picia zostaje wystawiony na znacznie poważniejszy test podczas trwającej izolacji. – Obecnie ci ludzie często nie chodzą do pracy, przebywają ze swoją rodziną, mają dużo czasu, co sprawia, że piją tego alkoholu dużo więcej i częściej, aż w końcu piją wielodniowymi ciągami – przekonuje Leszek Bućko, kierownik Stowarzyszenia Abstynenckiego Zorza Ursus. I dodaje – Trudniej im też ten alkoholizm ukryć. Takie osoby wchodzą teraz często w trwający tygodniami ciąg alkoholowy, w którym butelka z alkoholem staje się dla nich najważniejszym i najbardziej potrzebnym towarem. Dochodzi do sytuacji, gdy w ich życiu nie ma już ani sekundy trzeźwości.

Choroba emocji

Duże wyzwanie mają też osoby, którym udawało się już zapanować nad swoją chorobą alkoholową. Przedłużająca się obecnie izolacja i wszelkie trudy z nią związane często kończą się wyczerpaniem się samokontroli i powrotem do odkręcenia butelki. – Wytrzymują kilka dni, ale potem odczuwane emocje biorą górę. Alkoholizm to choroba emocji. Picie to dla nich próba zapanowania nad emocjami – zaznacza Leszek Bućko. Dodaje także, że to choroba bardzo demograficzna. – Z pomocy Klubu Zorza korzystają bardzo różne osoby, trudno wskazać jeden dominujący profil. Można za to zaobserwować, że kobiety uzależniają się szybciej. Okres między piciem okazjonalnym, po bardziej ryzykowne, prowadzące do uzależnienia, jest u nich wyraźnie krótszy niż u mężczyzn. Niezależna od płci jest za to ich motywacja, a jest nią zwykle chęć zapanowania nad emocjami – wyciszenia tych negatywnych, stłumienia lęku, strachu lub stworzenia iluzji, że alkohol ich problemy z emocjami załatwia.

Racjonalizacja

Wiele osób daje sobie obecnie większe przyzwolenie na picie. Z racji, że zmagamy się z Covid-19 po raz pierwszy to narosło wokół niego wiele mitów. Jeden z nich głosił, że spożywanie wysokoprocentowego alkoholu zapobiega koronawirusowi, w innym pojawiła się wzmianka o Szkocie, który wyzdrowiał dzięki codziennemu popijaniu podgrzanej whisky. Tak powszechna dezinformacja sprawiła, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała broszurę obalającą te wszystkie błędne przekonania i utrzymującą, że spożywanie alkoholu zawsze wiąże się z większym ryzykiem dla zdrowia. Niestety, wiele osób pozostało nieprzekonanych, argumentując, że w każdym micie jest ziarno prawdy, co w tym konkretnym przypadku oznacza zwyczajnie wygodną racjonalizację picia. Czas pandemii generalnie sprzyja kreatywnemu generowaniu wymówek – piję, bo: straciłem pracę, mam teraz stresujący czas, moi bliscy są na kwarantannie, itp. Nikt nie podważa powagi takich życiowych trudności. Nie mogą one jednak stanowić przyzwolenia do picia.

Odporność psychiczna

Sięganie po alkohol w trakcie pandemii jest niekorzystną strategią także wśród osób, które dotychczas nie miały problemów z nadużywaniem tej substancji. Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta i założyciel Instytutu Psychoimmunologii twierdzi, że wszelkie uzależnienia (alkohol, substancje psychoaktywne, ale także np. objadanie się czy oglądanie agresywnych filmów) osłabiają naszą odporność psychiczną rozumianą jako umiejętności skutecznego radzenia sobie z wyzwaniami, stresem i presją. Alkohol obniża odpowiedź (jej siłę i skuteczność) układu odpornościowego, utrudnia siły regeneracyjne organizmu, zaburza nocny sen, generalnie obciąża organizm. Jest substancją toksyczną, która dodaje układowi immunologicznemu więcej niepotrzebnej pracy. Słyszymy zewsząd, że Covid-19 jest szczególnie niebezpieczny dla osób z chorobami współistniejącymi. Im mniejsza odporność naszego organizmu, tym bardziej jesteśmy narażeni na takie choroby. W świetle tej koncepcji nie tylko samo uzależnienie się od alkoholu i jego długoterminowe nadużywanie jest niebezpiecznie, ale także nawet to jego doraźne, bardziej okazjonalne zażywanie.

Mamy wpływ!

Nie chcę dramatyzować. Wypicie kieliszka wina raz na jakiś czas czy poczęstowanie gości ulubioną whisky (gdy już możliwe będzie spotykanie się w większym gronie) niekoniecznie są niebezpieczne. Warto jednak z tym nie przesadzać szczególnie w tak wyjątkowej sytuacji, z jaką zmaga się obecnie cały świat. A co do samego wpływu pandemii to osobiście znam przypadki ludzi (pijących wcześniej co najmniej ryzykownie), którzy postanowili wykorzystać ten domowy czas na całkowite odstawienie alkoholu choćby z czystej oszczędności. Niepewność na gruncie zawodowym powoduje konieczność wyeliminowania z domowego budżetu wydatków niepilnych i opcjonalnych. Mają też świadomość, że jeśli nie nałożą na siebie takich odgórnych ograniczeń, to ta izolacja faktycznie mogłaby nasilić ich skłonności alkoholowe. To pokazuje, że jak najbardziej jesteśmy zdolni do samokontroli, mocnego trzymania się niewygodnych postanowień, realistycznej oceny własnej sytuacji.

Pomoc

Nie bójmy się jednak poprosić o pomoc, gdy szczególnie w przypadku głębszych zaburzeń nasze własne zasoby okazują się niewystarczające. Nie wyleczymy alkoholizmu domowymi sposobami, często konieczne będzie nawiązanie zdrowej relacji terapeutycznej czy zbudowanie sieci wsparcia. Działanie różnych placówek zostało obecnie zawieszone, ale można korzystać z pomocy zdalnej. We wspomnianym Klubie Zorza mieszczącym się w Ursusie działa dyżur pierwszego kontaktu i interwencji kryzysowej (więcej informacji na końcu artykułu). Członkowie Klubu świadczą pomoc regularnie, często zupełnie bezinteresownie, np. przy wolontariacie w „Dzielnicowym zespole wsparcia” powołanym przez Zarząd Dzielnicy Ursus – w tym miejscu składamy szczególne podziękowania panom Leszkowi Bućko, Arturowi Samulowi i Dariuszowi Czaplińskiemu z Klubu Zorza Ursus za ich wyjątkowe i wszechstronne wsparcie podczas trwającej pandemii. Taka życzliwość i gotowość do pomocy powinny być postawą praktykowaną przez nas wszystkich w tym szczególnym czasie. Warto pomagać i warto o tę pomoc prosić. Dzięki temu to wciąż my mamy kontrolę nad naszym życiem, a nie nasz nachalny i podstępny nałóg.


Marlena Hess
MS 8/2020, 14 maja 2020

Stowarzyszenie – Klub Rodzin Abstynenckich Zorza Ursus
ul. Sosnkowskiego 16 02-495 Warszawa
Dyżur „pierwszego kontaktu”
oraz interwencji kryzysowej:
Tel: 512 793 738 oraz 512 793 746
Pn.-pt. 16:00–19:30
Środy i czwartki w godz. 16:30 – 19:30
Certyfikowany terapeuta uzależnień:
Mariusz Drabarek 793 080 761
e-mail: zorzaursus@o2.pl
tel. 22 662 22 06