DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

„Szum” Magdaleny Tulli

Kolejna po „Włoskich szpilkach” powieść polskiej pisarki, osnuta na autobiograficznym materiale. Za poprzednią, równie znakomitą książkę Tulli otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia oraz „Gryfia”. „Szum” stanowi jej dopełnienie, będąc jednak zupełnie osobnym, niezależnym dziełem, w którym autorka ponownie rozprawia się ze swoją przeszłością. Nie jest to proste. Trauma Zagłady okazuje się dziedziczna.

Pochodząca z polsko-włoskiej rodziny bohaterka jest Żydówką, córką ocalałej z Holokaustu kobiety, której emocje są całkowicie zamrożone, szkodliwie zakonserwowane i tym samym przenoszone na następne pokolenia jak parzący w dłonie kamień. Nikt nie chce go trzymać, jednak zawsze jest ktoś na końcu łańcucha. Dziewczynka ma schorzenia, które jeszcze długo po wojnie nie miały swojej diagnozy: dysleksję i dyskalkulię. Przypadłości te oraz wyraźny introwertyzm powodują, że szkolne życie staje się udręką. Dzieci powielają antysemityzm dorosłych, lęk przed „obcym” jest codziennością powojennej Polski.

Dom głównej bohaterki to kraina z lodu, więc jej jedynym azylem staje się świat wyobraźni, w którym często gości rudy lis. Ta wyimaginowana postać to jedyne stworzenie, które nie karci ani słowem ani spojrzeniem. Od tego był esesman, który również pojawiał się w głowie dziewczynki.
–Trzeba być twardym, a nie miękkim – upominał. Szkoła szufladkuje, dzieli na kategorie. Nauczyciele szarpią dzieci za kołnierz i ośmieszają, a rodzina trzyma w ryzach wszelkie emocje. Zaciera ślady i wypiera wszelkie wspomnienia z czasów wojny.

W „Szumie” pojawia się postać siostry matki oraz jej syna, których nie było we „Włoskich szpilkach”. To utwierdza w przekonaniu, że są to zupełnie osobne książki, które można czytać w dowolnej kolejności. Mimo wielu podobieństw wśród bohaterów na co innego kładzione są akcenty w strukturze fabularnej.

Tulli wszystkie postacie opisuje bezimiennie, jedynie przy pomocy zaimków. To potęguje wrażenie emocjonalnego chłodu i panującej między nimi konwencjonalności. Sztuczność zastanego świata stara się rozładować lis, który niekiedy komentuje różne sytuacje. Prawie udaje mu się przekonać dziewczynkę, że „nikt nie jest stworzony do znoszenia upokorzeń”.

Gdy bohaterka bierze ślub, jej mąż jest obcy dla owładniętej emocjonalną drętwotą rodziny. Jego myśli wymykają się ich kontroli, szybują poza znajomą strukturą tego co wypada i nie wypada. Nie da się zjeść razem obiadu przy rodzinnym stole. Nie można nawiązać kontaktu, kiedy nie ma otwartości. Mąż stanowi kontynuację figury lisa. Staje po stronie żony.

Matka i jej siostra ignorują również dzieci głównej bohaterki, są one bowiem poza zasięgiem ich niewypowiedzianych nakazów i zakazów. Jednym z nich był zakaz mówienia o przeszłości przy stole, w szczególności o wojnie.

Dzięki zakazom można „trzymać fason”, co pozwala zachować normalność, której tak bardzo pragnie ocalała z obozu matka i jej siostra. Córka ma się zachowywać, umieć odczytać wewnętrzny kod oczekiwań. Inaczej zostanie ukarana odrzuceniem, co zresztą następuje.

Później życie się komplikuje jeszcze bardziej. Małżeństwo się rozsypuje, dzieci dorastają, a bohaterka wkracza w średni wiek i zajmuje się chorą matką. Rodzicielka, dopiero tracąc kontakt z rzeczywistością, zaczyna przywoływać różne migawki z przeszłości. Powoli następuje zrozumienie, tak jakby demony przeszłości zostały przebite osikowym kołkiem.

Co zrobić z prochami po śmierci? Czego życzyłaby sobie matka? Książkę kończą metaforyczne rozmowy ze zmarłymi oraz próby odnalezienia śladów przeszłości.

Lucyna Dąbrowska

MS 3/2019, 28 lutego 2019