DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Transformacja zbiera swoje żniwa

Urobieni. Reportaże o pracy” Marka Szymaniaka to głos dzisiejszych pracowników w wolnorynkowej Polsce. Losy większości bohaterów książki przypominają współczesne niewolnictwo. Nielicznych beneficjentów rynku pracy książka może wytrącić ze strefy komfortu.

Reportaż Marka Szymaniaka rozpoczyna się historią pani Urszuli, która, została zdegradowana przez system. Wysokie bezrobocie zmusiło ją do pracy salowej w szpitalu, a neoliberalny rynek pracy wyrzucił na pastwę outsourcingu, pozbawiając wszelkich praw pracowniczych. Mimo wyższego wykształcenia nie doczekała lepszej pracy. Nie miała ubezpieczenia, bo firma zewnętrzna zatrudniała swoich pracowników na umowy „śmieciowe”. Zmarła na raka.

Podobne losy spotkały wielu Polaków wykonujących nisko płatne prace, przeważnie fizyczne. Instytucji państwowych nie było stać na utrzymanie etatowych pracowników, dlatego przekazywały ich firmom zewnętrznym. Te z kolei zatrudniały na umowy „śmieciowe”, wykorzystując luki w prawie. Dzięki temu mogły złożyć najtańszą ofertę w przetargu. Cena prawie zawsze odgrywała rolę kluczową przy wyborze oferenta, dlatego też pracownicy ochrony bardzo często mają obowiązek załatwić sobie orzeczenie o niepełnosprawności, wtedy do kosztów ich zatrudnienia dopłaca PFRON.

Niełatwy los mają także prekariusze, najczęściej młodzi, ambitni ludzie, którzy nawet już przestali szukać zatrudnienia na etat, bo umowy czasowe stały się normą w większości branż.

Najbardziej wstrząsający jest chyba jednak los nielegalnych imigrantów, których nie chroni praktycznie żadne prawo. Historia pani Żeni to właściwie opis niewolnictwa nielegalnie przebywającej w Polsce Ukrainki. Z jej niedoli korzystali pewni mieszkańcy Mokotowa z tak zwanej wyższej klasy średniej, w tym znany „pan z telewizji”.

Historia pracownika call center, czyli Wilka z Wall Street, to przykład żerowania na cudzej słabej woli, a może raczej bezrefleksyjnym konsumpcjonizmie. Po rozmowie z Iwoną Mandat, przewodniczącą organizacji związkowej w Tesco Polska, również warto przemyśleć wybór dyskontów, jako docelowego miejsca zakupów.

Książkę kończą opowieści osób, którym powiodło się w życiu zawodowym, wnosząc w ponurą całość nieco światła.

Za patologie na rynku pracy odpowiada neoliberalny system, który głosi ideę „taniego państwa”, realizowaną przez kolejne partie rządzących w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Za rzeczoną „taniość” płacą pracownicy. Media od lat skutecznie ośmieszają wizerunek związków zawodowych, które i tak są w Polsce bardzo słabe i mają ograniczone możliwości – dotyczą jedynie większych przedsiębiorstw, w których pracuje powyżej dziewięciu osób. Bezradna jest też Państwowa Inspekcja Pracy, która kontrolę robi średnio co 36 lat i jeszcze zawsze ją zapowiada, a najwyższa kara jaką może nałożyć na pracodawcę to kilka tysięcy złotych.

W Polsce co dziewiąty zatrudniony należy do grupy biednych pracujących” – czytamy w książce. Jednocześnie Polacy pracują aż 1928 godzin rocznie, a dla porównania Niemcy – 1363. Za mityczny dyskurs sprytnego, zaradnego przedsiębiorcy, który sam sobie wszystko zawdzięcza płacimy do dziś.

Lucyna Dąbrowska

MS 02/2019, 7 lutego