DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS,
miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, 
gminy OŻARÓW MAZOWIECKI, gminy BRWINÓW

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Ręczne przepisywanie Pisma Świętego

W niedzielę 24 stycznia 2021 r. w Kościele Rzymskokatolickim celebrowano Niedzielę Słowa Bożego. Dwa lata temu Papież Franciszek ustanowił, że trzecia niedziela okresu zwykłego w Kościele będzie niedzielą Słowa Bożego, żeby przypomnieć, jak ważną rolę w życiu duchowym chrześcijan pełni słuchanie, czytanie i rozważanie Pisma Świętego, pod którego postacią „Chrys­tus puka do naszych serc!”.

W wyjątkowy sposób celebrowano ten dzień w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Ursusie, przy ul. Zagłoby 37 (osiedle Niedźwiadek), gdzie w centralnej części świątyni, tuż przed ołtarzem, wystawiono Pismo Święte Nowego Testamentu przepisane ręcznie przez parafian.

Pamiątka czasów pandemii

Proboszcz parafii, x. Wojciech Tomczyszyn: – To fajna inicjatywa naszych młodych ludzi w parafii. Siedzimy zamknięci w domach, mamy więcej czasu, zaproponowaliśmy więc, żeby wykorzystać ten czas duchowo i poznać Słowo Boże. Będzie to też taka pamiątka czasów pandemii, która zostanie u nas w kościele.

Rozmowa z Inicjatorami

Pomysł wyszedł od młodzieży, która działa przy parafii charytatywnie. Z dwójką z nich: Martyną Woźniak i Damianem Seligą spotkaliśmy się w poniedziałek, 25 stycznia, aby przybliżyli nam tę ideę.
Damian Seliga (DS): – Ręczne przepisywanie Pisma Świętego to inicjatywa naszego wolontariatu – „Silni Sercem”.

Martyna Woźniak (MW): – Wywodzimy się ze Światowych Dni Młodzieży (ŚDM), czyli międzynarodowych spotkań młodych ludzi z Ojcem Świętym. Niektórzy z nas uczestniczyli już w ŚDM w Rio de Janeiro w 2013 r. wspólnie z x. Tomaszem – ówczesnym wikariuszem parafii. Następnie, przy okazji ŚDM w Krakowie w 2016 r., w ramach Dni w Diecezjach – już w większym gronie – przyjmowaliśmy pielgrzymów w naszej parafii, a po ŚDM stworzyliśmy Wspólnotę Młodych. Na jesieni 2017 r. zaczęliśmy działania jako wolontariat „Silni Sercem”, skupiając się przede wszystkim na pomocy osobom w kryzysie bezdomności.

Skąd pojawił się pomysł?

DS: – Zwróciłem uwagę na pewien profil na Facebooku, z którego dowiedziałem się, że jedna z parafii w Szwajcarii przepisuje Pismo Święte i pomyślałem, że to super pomysł, żeby coś takiego w naszej parafii zrobić. Oni zaczęli na początku lockdownu, w marcu. Skontaktowałem się z x. proboszczem, który przyjął to i zaczęliśmy działać. Wystartowaliśmy w niedzielę, 6 grudnia.

Biblia to Stary i Nowy Testament. Zaczęliście od ewangelii?

DS: – Zamysł był taki, żeby przepisać cały Nowy Testament, gdyż łatwiej się nam go czyta. W Starym Testamencie są długie dziwne nazwy, skomplikowane historie, które działy się wiele wieków wcześniej. W Nowym Testamencie są teksty, które kojarzymy z czytań mszalnych, z którymi człowiek jest osłuchany, łatwiej mu je zrozumieć i wcielić w życie – to są konkrety.

Czyli miał być przepisany Nowy Testament?

DS: – Tak. Nie wiedzieliśmy, jaki będzie odzew wśród ludzi, czy będą chętni. Łącznie Nowy Testament ma 260 rozdziałów – to bardzo dużo. Przepisywanie zaczęliśmy chronologicznie, a na początku są ewangelie. Pierwsza to Ewangelia wg. św. Mateusza, potem dzieje i listy apostolskie i na koniec – Apokalipsa św. Jana.

Czy osoby chętne do udziału w akcji, mogły po skończonych mszach wybrać fragment do przepisania?

DS: – Tak, było losowanie. Wcześniej wycinaliśmy fragmenty, przygotowaliśmy karteczki, pozaginane, żeby nikt nie wiedział, jaki dostanie rozdział. Miało to zaskoczyć odbiorcę. Jedna osoba losowała jeden rozdział. Na karteczce było napisane np. „Parafialne przepisywanie Pisma Świętego – Ewangelia wg. św. Mateusza, rozdział 5” i człowiek miał otworzyć Pismo Święte, wyszukać odpowiedni rozdział, przeczytać, pochylić się nad tekstem i przepisać.

A tłumaczenia? Są przecież różne. Czy była dowolność?

MW: – Do wylosowanych fragmentów dołączaliśmy krótką instrukcję, opracowaną przez nas i skonsultowaną z księżmi. W niej wskazane było, że prosimy o przepisywanie z Biblii Tysiąclecia, z IV lub V wydania lub z wydania internetowego – natomiast dostawaliśmy z różnych.

DS: – Nie każdy miał w domu któreś z tych wydań, nie każdy korzysta z Internetu. Dla starszych osób zorientować się, czy jest to IV czy V wydanie, wcale nie jest łatwe. I to też pokazuje, że było to pisane ludzką ręką i wynikało z dobrych chęci. Nie jest sztuką przepisać coś na komputerze.

MW: – To było fantastyczne, że przeglądając przepisane fragmenty trafialiśmy na dołączone do nich karteczki. Szczególnie jedna zapadła mi w pamięć, brzmiała mniej więcej tak: „Fragment jest przepisany z Biblii, która ma większą czcionkę, bo jestem osobą słabowidzącą i jeśli będzie coś nie w porządku, to proszę zadzwonić, poprawię” – i był podany numer telefonu. Sporo było takich liścików, ludzie zostawiali numery telefonów. To było bardzo miłe, że wiele osób mocno zaangażowało się i chciało, żeby wszystko wyszło jak najlepiej. Każdy przepisujący mógł na końcu się podpisać z imienia i nazwiska.

Czy spotkało się to z pozytywnym odzewem?

DS: – To sinusoida, w jedną niedzielę było więcej chętnych, w inną mniej. Co do pierwszej niedzieli, to byliśmy pozytywnie zaskoczeni i zaczęliśmy od razu drukować karteczki z kolejnymi księgami. W drugą niedzielę grudnia były rekolekcje, które trochę zrobiły nam „konkurencję” (śmiech). Prowadząca je wspólnota „Mocni w Duchu” miała swoje stoisko z płytami i książkami, więc my ze swoim stolikiem gdzieś „zginęliśmy”. Byliśmy słabo widoczni, i stąd mógł wynikać dużo mniejszy odzew. Ale za tydzień zainteresowanie było już większe, a w ostatnią niedzielę (17.01.) – bardzo duże.

Czyli udało się zamknąć całość Apokalipsą św. Jana?

DS: – Tak, przy czym brakuje jeszcze kilku fragmentów. Zdarzyło się, że ktoś zapomniał przynieść swój fragment. Dlatego prosiliśmy osoby, które jeszcze nie zdążyły, aby doniosły brakujące rozdziały. Będziemy czekać na nie do 2 lutego. (rozmowa odbyła się 25.01.). Przepisane fragmenty można składać do pudełka umieszczonego obok chrzcielnicy. Dopniemy wtedy brakujące elementy, żeby nie było pustek.

Parafialny Nowy Testament ma elegancką oprawę ze skóry, został publicznie wystawiony. Czy będzie wyeksponowany?

DS: – To Pismo zostanie w parafii jako pamiątka czasu trudnego, ale efektywnego, dzięki temu, że przebywając w domu można było pochylić się nad Słowem Bożym. To piękne świadectwo ludzi, którzy podjęli ten trud. Cóż, niektóre rozdziały są naprawdę bardzo długie i wysiłek włożony w to dzieło powinien pozostać widoczny dla parafian. O to chodzi. Kiedy podczas niedzielnych mszy (24 stycznia) – na postumentach wyłożono oficjalny ewangeliarz i parafialny Nowy Testament, dużo osób było ciekawych efektu końcowego, ustawiały się kolejki.

A jak się układa współpraca z parafią, z x. Wojciechem?

DS: – My, gdy przychodzimy z każdą akcją do x. proboszcza, to mamy zielone światło. Nigdy nie słyszymy – „nie”, zawsze jest wyciągnięta dłoń. Z pomysłem ręcznego przepisywania Pisma Świętego najpierw napisałem do x. Wojciecha na Facebooku – co o tym myśli? – Odpowiedział: „Jasne, bierzemy”. Tak samo było z „Odwróconym Kalendarzem Adwentowym”, „Rękawiczkami dla Brata” czy akcją „Drzewko cudów” (z 2019 r.). Ze strony naszych duszpasterzy zawsze dostajemy pozytywny odzew, zarówno jeśli chodzi o księdza proboszcza, jak i pozostałych księży. Zwróciliśmy też uwagę na jedną rzecz, że jak prowadziliśmy rozdawanie fragmentów Pisma Świętego, to księża starali się fajnie zachęcić ludzi, nawiązując do tego w kazaniach, czy podczas ogłoszeń, żeby przykuć uwagę, pokazać – słuchajcie, to ma sens. Sami też losowali rozdziały.

MW: – Dało się zauważyć, że im więcej ksiądz powiedział o naszej inicjatywie na mszy, tym większy był odzew. Im bardziej mówił od siebie, z serca, tym bardziej ludzi to przyciągało.

Piękne dzieło parafian

Odręcznie przepisana Biblia wspólnoty parafialnej z Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej to zarówno pamiątka czasów pandemii, jak i piękne dzieło, powstałe dzięki refleksji, skupieniu, staranności, wytrwałości i wielu godzinom pracy. Wystawione na widok publiczny akurat podczas niedzieli Słowa Bożego, zamykało klamrą ten ponad 1,5 miesięczny trud. Przed mszami czytane były krótkie fragmenty Pisma Świętego przez osoby, które je przepisywały – to propozycja x. Wojciecha Tomczyszyna, który powiedział, że w kościele będzie przygotowane odpowiednie miejsce, żeby ta wspólnie stworzona pamiątka po trudnych czasach została tutaj, w parafii.


Na koniec zadałem inicjatorom akcji ostatnie pytanie:

Czy macie kolejny pomysł?

DS: – Najpierw jeszcze musimy dopiąć ten, poskładać brakujące fragmenty, a potem zobaczymy.

MW: – Może na wiosnę, coś przed świętami wielkanocnymi...

Tekst i zdjęcia Wojciech Grzesik

MS 02/2021, 18 lutego 2021

Martyna Woźniak i Damian Seliga - inicjatorzy pomysłu ręcznego przepisywania Pisma Świętego przez parafian.